Rusza ospale lokomotywa


          Po raz kolejny powrócę do tematu stóp. To zadziwiające, że myślę o nich zawsze, kiedy próbuję zwizualizować swoje podróże. Wynika to być może z faktu, że są one, poza krajobrazem, jedynymi obiektami, które mam ciągle przed oczami. Ponadto wszystko inne jest bardzo dalekie, a one zawsze znajdują się przy mnie, zawsze przede mną, zawsze niemal na wyciągnięcie dłoni. Same wymuszają na mnie uwagę, choć przecież nie zawsze są jej warte. W każdym razie muszę stanowczo stwierdzić, że moje stopy towarzyszą mi podczas każdej wycieczki. Co więcej, doskonale wiedzą, jak znaleźć się w centrum mojego zainteresowania nawet w samym środku o wiele bardziej atrakcyjnego od nich miasta. Najwięcej jednak zamieszania robią w pociągach. Tam czują się najswobodniej. Wielokrotnie odprężały się w RENFE na średnich dystansach:





            Czasem jednak wymykały się mojemu kadrowi... no właśnie! Bo to nie o nich miał być wpis, a o środkach komunikacji w Hiszpanii. Nie wyszło. Nie zawsze przecież wychodzi. Bo w gruncie rzeczy sporo zależy, do którego pociągu się wchodzi. Ja bardzo upodobałam sobie FEVE, czyli Ferrocarriles Españoles de Vía Estrecha. To wyjątkowo powolna kolejka, z którą nawet najbardziej ociężały polski pociąg nie może się równać. Można do niej wsiadać raz dziennie począwszy od stacji w Ferrol (rodzinnego miasta El Caudillo) i pokonywać krótkie odległości w żółwim tempie. Stacyjki są małe, często usytuowane na odludziu. Trzeba uważać, by nie przegapić pociągu, bo kolejny przyjedzie dopiero następnego dnia. Nic jednak nie zastąpi widoków Morza Kantabryjskiego z jednej a Picos de Europa z drugiej z strony. Wszystkim śmiałkom polecam ten sposób zwiedzania Costa del Norte, tym bardziej, że kolejka jest przystosowana do podziwiania świata za oknem i, co ważniejsze, nie uświadczy się w niej tłumów turystów. Choć teraz nie wiem, czy tym wpisem nie zakłócę spokoju FEVE. Miejmy nadzieję, że pozostanie to między nami.



FEVE na trasie Gijón - Oviedo

Z FEVE jest trochę jak z Lokomotywą Tuwima:
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, (NIEzbyt) spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.

Stacja FEVE w Ribadeo (granica Galicji z Asturią)





 

3 komentarze:

  1. Kolejny bardzo interesujący post. Podoba mi się, że o podróżach pisze Pani w sposób refleksyjny, filozoficzny, że nie jest to tylko swoista relacja z podróży po ziemi, ale i w głąb duszy...

    OdpowiedzUsuń
  2. to miłe, że tyle tu Pan dostrzega

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, blog karmi się twoimi komentarzami!
Un blog se alimenta de tus comentarios. ¡Haz uno!
A blog feeds on your comments. Make one!
Un blog nutre i tuoi commenti. Fare uno!
Un blog se nourrit de vos commentaires. Faites un!
Ένα blog τρέφεται με τα σχόλιά σας. Κάντε ένα!
Ein Blog füttert Ihre Kommentare. Machen Sie eins!
ბლოგის ით თქვენი კომენტარი. რათა ერთი!

Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger