faworkowe świńskie uszy


          Z Hiszpanią mamy wspólną nie tylko Galicję, ale także karnawałowe słodkie tłustości. Moją tłustoczwartkową ulubioną nie jest doskonały pączek, ale fikuśny faworek. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w galisyjskich cukierniach dostrzegłam kruchość faworków posypanych cukrowym pyłem! Szybko się okazało, że tamtejsze faworki są tak samo popularne jak nasze. I na dobrą sprawę tak samo domowe. Moja współlokatorka przyniosła doskonały wypiek swojej mamy, który utwierdzał mnie w przekonaniu, że nie bez kozery mamy wspólną nazwę regionu. 

          Jednak o ile to, co galicyjskie raczej jest polskie, a to, co galisyjskie - hiszpańskie, o tyle nasze faworki przypominają kokardkę, a ich wielkie świńskie uszy. Jednak smak orejas de carnaval tak wodzi na pokuszenie, że nawet analogia ze świnią nie potrafi od nich ociągnąć. 

          Niestety nie zrobiłam własnych zdjęć na potwierdzenie, że mówię prawdę i w Galicji są faworki (w innych regionach nie są znane). Znalazłam jednak stronę Lechuzy, która takie tradycyjne pyszności wypieka i pozwoliłam sobie na przedstawienie Wam jej zdjęć:














 

7 komentarzy:

  1. A ja myślałem, że to tylko Litwini zajadają się świńskimi uszami przy piwku z gęstą pianką.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to już wiem, czego będę musiała spróbować przy najbliższej okazji w Galicji :).
    Magdaleny, palmery, a teraz jeszcze świńskie uszka... istne szaleństwo ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Hiszpanie też się objadają prawdziwymi świńskimi uszami. Pożerają je wręcz! Mam dowody zdjęciowe;)


    A to palmery są galisyjskie czy po prostu robisz sobie listę hiszpańskich słodyczy do spróbowania?

    OdpowiedzUsuń
  4. A to wiem :). Mój kolega w zeszłym roku spałaszował świńskie ucho (takie z małymi włoskami) w jednym z barów w Logroño. Straszne :).
    A palemry to tak ogólnie hiszpańskie, nawet je robiłam 2 tygodnie temu :). I jadłam niejednokrotnie. Tak wyliczam po prostu te słodkości ;). No i turrón oczywiście! Choćby i w październiku :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. wiem coś o tych świńskich uszach z włoskami - oni to naprawdę jedzą! :)

    i jak Ci wyszły palmery?

    OdpowiedzUsuń
  6. jak te oryginalne, tylko ja właściwie palmerki robiłam, bo ciasteczka malutkie były :). i w sumie dwa rodzaje - jedne takie klasyczne, a drugie polane czekoladą :).

    OdpowiedzUsuń
  7. ostatnio widziałam takie maleńkie palmerki w jakimś hipermarkecie na półce z eko-żywnością :)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, blog karmi się twoimi komentarzami!
Un blog se alimenta de tus comentarios. ¡Haz uno!
A blog feeds on your comments. Make one!
Un blog nutre i tuoi commenti. Fare uno!
Un blog se nourrit de vos commentaires. Faites un!
Ein Blog füttert Ihre Kommentare. Machen Sie eins!

Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger