elegancko przez wiek dojrzały


          Wyobraźcie sobie przez moment polską kawiarnię. Kto w niej zazwyczaj przebywa? Młodzi, piękni i bogaci. Lub nieco mniej piękni i bogaci, ale nadal niezbyt starzy. A jeśli już ci kawiarniani bywalcy trochę lat mają na karku, to raczej płcią piękną nie są. Nie ma się tu czemu specjalnie dziwić, przestrzeń kawiarniana od zawsze była miejscem znaczonym masculinum. W Hiszpanii, kraju macho, zaobserwować można wyjątkowo karykaturalne obrazki. Cudownie oddają to sceny kawiarniane w Tristanie Luísa Buñuela, gdzie nie pojawia się ani jedna kobieta w tym męskim miejscu spotkań. W Ulu Mario Camusa jest już nieco lepiej. Od czasu do czasu przy stoliku dostrzec można postać kobiecą:




          Jest to zazwyczaj kobieta w podeszłym już wieku, ale nadal zadbana i elegancka. Współcześnie takie właśnie panie szczególnie rzucają się w oczy w hiszpańskich miastach. Może dlatego szczególnie zwracam na nie uwagę, że ich polskie rówieśniczki w zdecydowanej większości skazane są na banicję w swoich czterech ścianach, za które powinny być wdzięczne? Hiszpańskie starsze panie często i śmiało spotykają się na mieście, spacerują ulicami i jedzą ciastka w kawiarniach. Są ładnie uczesane, pomalowane, elegancko ubrane i wyprostowane. Na emeryturze nie muszą już dźwigać nazbyt wielu garbów. Mając wreszcie trochę czasu dla siebie, sięgają po to, co dobre i przyjemne:








W drodze na kawę wyglądają mniej więcej tak:




Z utęsknieniem czekam na takie widoki w Polsce...


10 komentarzy:

  1. Elegancko ? Miejsce kobiety jest w domu. A te panie to poprostu latawice ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, niejedna kobieta wiele by dała, by być chociaż od czasu do czasu taką latawicą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas też takie spotkania sie odbywają, tylko najczęściej, w lokalach sponsorowanych przez NFZ :(

    OdpowiedzUsuń
  4. to znaczy, że żyjemy w kraju szczególnego dobrobytu, skoro nawet spotkania towarzyskie sponsoruje nam państwo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Twoim postem całkowicie. W ogóle odnoszę wrażenie, że w południowych krajach podeszły wiek nie jest "tabu", tak jak u nas. Czy to kwestia ekonomiczna, czy może problem mentalności i kultury? O ile sytuacja ekonomiczna może kształtować się dynamicznie, o tyle pewne stereotypy kulturowe i nawyki zmieniają się bardzo wolno. Ale chyba nie jest tak źle - można już spotkać czasem starsze osoby np. w szkołach tańca :)

    Pozdriawiam,

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio miałam taką zabawną sytuację. Któregoś dnia idę sobie jogę. Miała być akurat ashtanga, czyli joga bardziej dynamiczna, siłowa. Przede mną ulicą podąża cała grupa 65+. Zwątpiłam przez moment, czy idę na dobre zajęcia. Panie wczłapały się na górę i nieco zdyszane zasiadły w saloniku. Okazało się, że to one pomyliły godzinę, ponieważ wcześniejsze zajęcia były przewidziane dla nich.
    Uciszył mnie widok starszych pań umawiających się na wspólne ćwiczenie jogi. Masz rację, Marto, coś i u nas się zmienia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie zawsze cieszą spotkania w Filharmonii. Kontrast między starszym a młodszym pokoleniem rzuca się w oczy już przy szatni. Wiele pani w podeszłym już bardzo wieku przychodzi w najlepszych płaszczach, kapeluszach i z eleganckimi parasolkami w ręku. Gdy zdejmują odzież wierzchnią można podziwiać stroje niekiedy jak z minionej epoki, dobrze skrojone garsonki, eleganckie suknie, perły i tym podobne. Osoby w wieku 20-30 zazwyczaj ubierają się już bardzo swobodnie i tak samo się zachowują. Oczywiście to nie reguła. Nawet wśród starszych pań zdarzają się takie, co przyjdą w dzierganych kamizelkach i laczkach z rynku, a podczas koncertu podżerają landryny z szeleszczącej torby. Mimo wszystko lubię szukać wśród nich tych pań, od których emanuje urok dyskretnej miedzywojennej niemalże elegancji wcale nietrącący lamusem. Gdyby tak wychodziły w tych strojach częściej na ulicę... :)))
    To pisałam ja - od 50 w wzwyż tylko wielkie kapelusze i perły khe khe
    M.

    OdpowiedzUsuń
  8. urok dyskretnej międzywojennej niemalże elegancji - tego pragniemy, to pewne. Zarówno w stroju, jak i przecież w wykształceniu, zachowaniu i obyciu. Dlatego miło patrzeć na takie starsze panie, dzięki którym przez moment nostalgicznie wraca się do świata znanego tylko z książek, opowieści czy filmów.
    Chyba częściej zacznę chodzić do Filharmonii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też czekam na to z utęsknieniem.
    Byłam kiedyś w niemieckiej kawiarni, w której klienci ale i wszyscy pracownicy byli mocno starszawi. Niesamowite to było gdy kawę przynosił bardzo wolno człapiący siwy pan. W Polsce niemożliwe, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale wiesz, w Hiszpanii, szczególnie w tych mniejszych miastach, ale nie tylko, w barach pracują starsi ludzie. Ale wynika to z tego, że są to knajpki rodzinne i dopóki komuś z rodziny się chce, to się tym zajmuje. A młodym się już nie chce.
    To wszystko jest szalenie urocze, ale gdyby zawsze ten siwy pan podawał kawę, byśmy się zachwycali przystojnym młodzieńcem za barem:)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, blog karmi się twoimi komentarzami!
Un blog se alimenta de tus comentarios. ¡Haz uno!
A blog feeds on your comments. Make one!
Un blog nutre i tuoi commenti. Fare uno!
Un blog se nourrit de vos commentaires. Faites un!
Ein Blog füttert Ihre Kommentare. Machen Sie eins!

Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger