Mistrz rękodzieła


          Nie, to nie żadna tautologia. Jeśli ktoś robi rękodzieło, wcale nie od razu jest mistrzem. Słowo "dzieło" w tym wypadku nie oznacza "czegoś wyjątkowego", żadnej "sztuki", ale w swej etymologii odnosi się  do najzwyczajniejszego w świecie wszelkiego rodzaju "działania". Zatem ten, kto działa sobie ręką, niekoniecznie działa nią sobie na miarę dzieła. Z panem w Almeríi było jednak zupełnie inaczej. Rękodzielnik okazał się mistrzem. Wprawdzie może nie mistrzem swego rękodzieła, ale z pewnością scenografii i urokliwego sposobu bycia, który kazał mu wierzyć, że wystawia na sprzedaż najcenniejsze przedmioty świata. Rozkładał swoje cudeńka w samym środku andaluzyjskiej zimy (bagatela ponad 20 stopni) na pięknej plaży w taki sposób, że nie dało się przejść obok bez zwrócenia uwagi na ten wyborny stragan. Było coś magicznego w sposobie ekspozycji, dobraniu kolorów wyrobów do otaczającego piasku, morza, powietrza. Wszystko wydawało się tak subtelne, ulotne jak delikatny, choć czasem też dość zaczepny wiatr. Pan rękodzielnik stworzył wystawę niczym w muzeum, której nie należało zbyt intensywnie dotykać, a jedynie przyglądać się jej w zachwycie. Bo jak się okazywało przy najmniejszej demonstracji, rękodzielnik używał w swej pracy wyjątkowo delikatnych materiałów. Wszystko było babiego lata nićmi szyte...













rękodzieło na plaży w Almeríi


2 komentarze:

  1. Super :)

    Ps. Panie Boże daj mi zimę z 20*C...

    OdpowiedzUsuń
  2. przyłączam się do tej modlitwy. Boże, daj nam taką piękną zimę:)

    OdpowiedzUsuń

Każda reakcja w ramach elegancji, dystynkcji i klasy mile widziana.

Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger