Santiagowska słodkość - tarta de almendras



Tarta de Santiago wcale nie w Santiago


          Jest takie ciasto znane w całej Hiszpanii. Jest takie ciasto jadane w całej Galicji. Jest takie ciasto dostępne w każdym zakątku miasta św. Jakuba. Ciasto na cześć i chwałę Santiago de Compostela. Ciasto, które zostało wpisane na listę produktów rolnych oznaczonych wedle pochodzenia geograficznego jako specjalność całej  Wspólnoty Autonomicznej Galicji. Ciasto, którego smaku strzeże wielowiekowa tradycja (ponoć pierwsza wzmianka o tarcie pojawiła się  już w XVI wieku wraz z wizytą  generalnego inkwizytora Pedro de Portocarrero na Uniwersytecie w Santiago) i santiagowski krzyż, będący znakiem Tarty de Almendras od 1924 roku, kiedy to słynna Pasteleria Casa Mora po raz pierwszy przyozdobiła nim swój czołowy wyrób. Obecnie nie sposób rozminąć się z tym przysmakiem, wędrując po średniowiecznym mieście. Podawane jest w każdej restauracji i w każdej cukierni. Tarta de Santiago, Tarta de Almendras! Jego składnikiem podstawowym są mielone migdały, które zastępują mąkę i powinny stanowić aż 33% masy całego ciasta. Chociaż migdały były jadane w Galicji już od czasów antycznych, to właśnie przez ten migdałowy proszek, na który początkowo nie każdy mógł sobie pozwolić, santiagowska tarta uchodziła za towar luksusowy. Z czasem jednak stały się one głównym składnikiem wyrobów cukierniczych w tym regionie. Pierwszy wiarygodny przepis datuje się na rok 1838. Wtedy to w swoich Zeszytach słodyczy Luis Bartolomé de Leybar opublikował wpis o migdałowej tarcie. Najprostszy przepis mówi o 0,5 kg mielonych migdałów, 0,5 kg cukru, 5 jajkach, łyżeczce proszku do pieczenia i łyżce mocnego alkoholu (np. brandy lub słynnego galisyjskiego aguardiente de orujo) wymieszanych razem i pieczonych. Na wierzch obowiązkowo posypać cukrem-pudrem oraz przyozdobić laseczką cynamonu i znakiem santiagowskiego krzyża.



witryna sklepowa w Santiago, foto by Gosia



4 komentarze:

  1. Najlepiej smakuje z gorącą czekoladą w deszczowy dzień, w malutkiej kawiarni w sercu Santiago... mmmmm...

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać nie bez kozery zwą je tartą z Santiago... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam smak nie jest może powalający, ale nieodmiennie wskrzesza wspomnienia z podróży do pięknej Galicji:)

    OdpowiedzUsuń
  4. to prawda, Aniu. Powiedziałabym nawet, że to smak takiego prostego ciasta, które jest smaczne, ale które nas Polaków za bardzo nie zadziwi. Smaku dodaje mu cala otoczka, mokre ulice Galicji i ciepłe schronienie z kawiarni z tartą de almendras... :)

    OdpowiedzUsuń

Każda reakcja w ramach elegancji, dystynkcji i klasy mile widziana.

Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger