To już rok!


          Rok temu napisałam pierwszy post na moim blogu. Była to decyzja spontaniczna i chyba pozytywna, kiedy tak sobie myślę o niej z perspektywy tych dwunastu miesięcy. Na początku entuzjazmowałam się ogromnie i moje pióro było aktywne każdego dnia. Bywały też miesiące zastoju, zwątpienia, braku ochoty czy po prostu najzwyczajniej w świecie tematy nie rwały się same do głowy. Ale prawie sto wpisów powstało. Niektóre z chęcią czytane i komentowane, niektóre mniej lub wcale. Taki los. Niemniej bardzo się cieszę, że blog cieszy się zainteresowaniem, że poznałam wielu wartych poznania ludzi i że mogłam dzielić się z nimi swoimi myślami.


Celtyckie osady w Galicji - castros

Celtyckie osady w Galicji - castros


           Nadal niewiele osób wie, że północ Hiszpanii należy do pochmurnych Celtów. A nawet jeśli się wie o celtyckich korzeniach Galicji czy Asturii, to i tak ta wiedza nie potrafi unieść zaskoczenia, jakie dopada nas w kontakcie z tym rejonem Półwyspu Iberyjskiego. Amatorzy, fanatycy i znawcy nie kryją zdziwienia (zachwytu), kiedy wędrują bujnie zielonymi ścieżkami Ribeira Sacra, północnym szlakiem Camino de Santiago czy trasami wzdłuż Costa da Morte. Wszędzie tam (i nie tylko), nawet nie będąc specjalnie uważnym, można napotkać na swojej drodze przedziwne dla nas osady w kształcie okręgów z małymi kamiennymi kołami wewnątrz. To pozostałości kultury Celtów, którzy przybyli do Iberii pod koniec epoki żelaza wraz ze swoimi zwierzętami i zwyczajami. Galicja stanowiła dla nich doskonałe miejsce wypadowe do dalszych ekspansji terytorialnych. A skoro chodziło o zawłaszczanie kolejnych ziem, trzeba też było bronić tego, co już udało się zdobyć. Dlatego te osady - castros - to nic innego jak fortyfikacje. Usytuowane one były zawsze w strategicznych miejscach, na szczytach wzgórz i otoczone fosą. Od ich nazwy okres 500 lat p.n.e. w północnym regionie Półwyspu Iberyjskiego nazywa się kulturą castros - cultura castreña.
          W samej tylko Galicji, nie mówiąc o Portugalii, Asturii, Kantabrii czy Kraju Basków, zachowało się 45 tego typu osad. Jedną z najokazalszych pozostaje  El Castro de Baroña, ulokowana na wzgórzu na cypelku, z dwoma murami otaczającymi fortyfikację i dwudziestoma siedzibami mieszkalnymi:















Cmentarze na końcu świata

Cmentarze na końcu świata


¿Murió?... Sólo sabemos
que se nos fue por una senda clara,
diciéndonos: Hacedme
un duelo de labores y esperanzas.
Sed buenos y no más, sed lo que he sido
entre vosotros: alma.
Vivid, la vida sigue,
los muertos mueren y las sombras pasan;
lleva quien deja y vive el que ha vivido.
¡Yunques, sonad; enmudeced, campanas!
(Antonio Machado)






      Pochówek jest jednym z najważniejszych przejawów potrzeb duchowych człowieka. Wraz z nim ludzkość znalazła sposób na swą śmiertelność, przeciwstawiła się śmierci i zapomnieniu. Być może dlatego archeologów tak cieszą wszelkie odkrycia świadczące o sposobie chowania zwłok. Każdy lud, plemię inaczej żegnało się ze zmarłymi, w inny sposób pojmowało istotę człowieka i jego rolę w świecie. W zależności od tego, który żywioł mocniej przemawiał do wyobraźni człowieka, ciała palono, grzebano, kremowano... Rodzaje pochówków bynajmniej nie zależały od rozwoju cywilizacyjnego, ale od rodzaju wyobraźni, wrażliwości, duchowości i wierzeń danych społeczności. Ponoć na Półwyspie Iberyjskim we wczesnej epoce żelaza żyły plemiona o stosunkowo zaawansowanej technologii, porzucające swoich zmarłych na pożarcie dzikim zwierzętom. Tak przynajmniej podają rzymskie źródła. A przecież już dużo wcześniej, w neolicie iberyjskim wyróżnia się fazę dołów grobowych (sepulcros de fosa), czyli budowanie wielkich kamieni - megalitów, które służyły za zbiorowe grobowce. Do mogił, które prawie wszystkie wyglądały jednakowo, wkładano podarunki. Niemal w tym samym czasie na terenie obecnej Galicji zapewne dzięki wpływom celtyckim rozwijała się tzw. kultura pól popielnicowych. Ciał nie grzebano w ziemi, ale palono, a popiół umieszczano w urnach. Ten sposób żegnania zmarłych stał się bardzo popularny i dominował w kulturze iberyjskiej w drugiej fazie żelaza. Urny z prochami umieszczano w grobowcach o różnej wielkości i kształcie, co ewidentnie świadczy o rozbudowanej hierarchii społecznej. Z kolei wraz z Fenicjanami na Półwyspie Iberyjskim przyjęło się grzebanie zmarłych. A potem przybyli tu Rzymianie, Arabowie, Żydzi, Chrześcijanie - wszyscy ze swoimi zwyczajami i obrzędami.
          A ja dziś zapraszam na mały spacer po galisyjskich cmentarzach gdzieś na końcu ziemi. Zdjęcia były wykonywane przez mnie i moich współtowarzyszy podczas kilku różnych podróży. Trudno mi teraz określić autorstwo poszczególnych fotografii, ale zamieszczam je ku wiedzy i refleksji.











Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger