coś iście niehiszpańskiego

coś iście niehiszpańskiego


   
           Z zewnątrz wszystko wygląda tak, jak do tego w Hiszpanii przywykliśmy: kolorowy tynk na domach, wąziutkie przejścia, schody i ten niesamowity taras na dachu, nad którym już się roztkliwiałam. W tym przypadku to raczej salon, sypialnia, ale nadal ten rodzaj naświeżopowietrznej przestrzeni przypomina to, co dobrze znamy. Ma być leniwie, rozkosznie, sjestowo.
           Jednak pewien młody człowiek, zapalony podróżnik, jak mówi o sobie, na 24 metrach kwadratowych zaaranżował bardzo praktycznie kawalerskie mieszkanko. Jego aktywność i uporządkowanie w niczym nie przypomina zachowania typowego hiszpańskiego kawalera (jestem daleka od stawiania kwantyfikatorów, ale doświadczenie pozwala mi takie zdanie napisać), który lubi duże salony, bo im więcej przestrzeni, w tym większym bałaganie można żyć.
            Ja wprawdzie też wolę obszerniejsze pomieszczenia, ale chętnie spędziłabym wakacje w tak urządzonym barcelońskim mieszkanku. Popatrzcie sami, a nuż stanie się inspiracją dla kogoś.




Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger