grudnia 27, 2017

București (Bucharest, Bukareszt) | România (Romania, Rumunia)


Bucharest | July 1, 2017


Jechałam do Bukaresztu z pewną wizją miasta, którą ukształtowały mi wyobrażenia o reżimie Ojca Narodu oraz książka Małgorzaty Rejmer „Bukareszt. Kurz i krew”. Obraz wyłaniający się zza kartek tego fascynującego reportażu budził grozę i fascynację. Byłam wcześniej w kolorowej Rumunii, ale miałam nie przykładać tej samej miary do stolicy, co do reszty kraju. Wyobrażałam więc sobie wielkie, zimne, ponure blokowiska i równie mroczny Pałac Ludu, do którego strach będzie wejść. Ludzi sunących po ulicach miasta z cieniem okrutnej historii za sobą. Gdzieś nad tym wszystkim wisiała nuta bałkańskiej egzotyki i kuszące cygańskie brzmienia unoszące się w powietrzu całego kraju.

Z moich wyobrażeń o Bukareszcie zostało niewiele. Prosto z lotniska zostałam zabrana do hipsterskiego ogrodu o adekwatnej nazwie Eden, gdzie nieliczni nieszczęśnicy, którym nie udało się wybyć z 40-stopniowego miasta, topili swoje smutki w modnych drinkach. Późniejszy spacer pokazał mi Bukareszt przestrzenny, nowoczesny, z niezwykle pięknymi i zadbanymi kobietami. Bieda, jeśli tam była, bardzo skutecznie się chowała. Podobnie jak ponura historia kraju. I tylko w chwilach, kiedy do Domu Ludu wchodziłam w czterech osobnych krokach (pierwszy przy okienku na rezerwację biletu - z listy bodaj sześciu opcji do wyboru tylko jedna standardowa możliwa była do wykupienia, drugi przy okienku na opłatę biletu, trzeci w punkcie zbiórki, czwarty przy kontroli bezpieczeństwa), a do prezydenckiego pałacu Cotroceni w szpitalnych butach ochronnych, czułam posmak komunistycznej tradycji.

Mój gospodarz dbał, bym dobrze spędziła czas w mieście, oglądając jego dobrą, nowoczesną stronę. I nawet spacer po skansenie okazał się swojsko znajomy - na końcu drogi była już tylko pizza z food trucka. Wyobrażenie o nieco upiornym Bukareszcie rozpadło się na kawałki. I tylko przez wyszczerbione fragmenty posklejanej rumuńskiej mozaiki prześwituje groza historii, o której chciałoby się na zawsze zapomnieć. Na szczęście dla młodego pokolenia bukaresztańskiej młodzieży.

grudnia 25, 2017

Bethlehem, Betlejem / בית לחם, Bêṯ Leḥem, بيت لحم


Bethlehem / September 3, 2017


Dzisiaj w Betlejem... narodziło się dzieciątko. Codziennie rodzi się w nędznej szopie. Dlaczego od wieków zawsze brakuje dla niego miejsca w gospodzie? W te Święta, życzę wszystkim świata dzieciątkom, by drzwi domów były przed nimi otwarte nie tylko w pieśniach i wielkich słowach. I zapraszam do zwiedzenia ze mną współczesnego Betlejem.

grudnia 19, 2017

Łódź, Poland | sweet city of mine





„Wyjadę”, powiedziałeś, „gdzieś do innego kraju, nad jakieś inne morze.
Jest wiele innych miast, są inne, lepsze miejsca.
Tu ciąży nade mną fatum, na wszystkich moich dążeniach,
a moje serce jak trup zostało już pochowane.
Mój umysł już odrętwiał w tej jałowej przestrzeni.
Tutaj, gdziekolwiek spojrzę, widzę tylko ruiny
mojego życia, które
przez wiele lat trwoniłem, aż w końcu roztrwoniłem”.

Nie znajdziesz nowej krainy, ani innego morza.
Zabierzesz to miasto z sobą. Już zawsze będziesz się włóczył
po tych samych dzielnicach, zaułkach tych samych.
Włosy ci będą siwieć pośród tych samych domów.
Nie umkniesz z tego miasta. Nie wierz złudnej nadziei:
nie ma dla ciebie okrętu, nie ma drogi gdzieś indziej.
Jak roztrwoniłeś życie – tutaj, w tym cichym kącie,
roztrwoniłeś je wszędzie, wszędzie, na całym świecie.

Miasto
Konstandinos Kawafis
tł. Antoni Libera


listopada 18, 2017

Ewa Maria | the power of finesse | people on my way


Łódź | August 28, 2017


- No dobra, zamieść to zdjęcie. Marzenia to marzenia. Pieprzyć wizerunek - mówi, gdy po długich, wieczornych rozmowach o sensie lub jego braku, niespełnieniu i próbie realizacji pragnień wyartykułowałam, co tak naprawdę chcę w życiu robić.

Ewa na mojej drodze jest już niemal połowę życia. Tak się złożyło, że nasz studencki grafik pokrywał się niemal w całości przez dobrych pięć lat. Dopiero, gdy na tej wspólnej drodze stanęła nam cała długość Hiszpanii, częstotliwość widzeń siłą rzeczy osłabła. Ale bez względu na odległość, przywiozłyśmy z Półwyspu Iberyjskiego podobne doświadczenie. Gdy odwiedziłam ją w Andaluzji w jej cudownym mieszkaniu w białej dzielnicy Albayzín, gdzie domy nie mają ogrzewania mimo znaczących amplitud temperatur między dniem a nocą, stwierdziłyśmy, że nigdzie nie wymarzłyśmy tak, jak w gorącej Hiszpanii. Ewa nocami trzęsła się z zimna w Grenadzie, ja nieustannie każdego dnia mokłam w Santiago. Ale nie o tym chcę pisać, choć trudno mi znaleźć kilka odpowiednich słów, by zawrzeć w nich całe nasze wspólne doświadczenie.

listopada 12, 2017

listopada 09, 2017

Constanța (Konstanca) | România (Romania, Rumunia)


Constanța | July 4, 2017


To był sam początek mojej letniej wycieczki, kiedy miałam jeszcze siłę wyjechać poza stolicę, żeby spędzić półtora dnia w innym miejscu (później z Moskwy, Baku czy Stambułu już za bardzo się nie ruszałam). Tak dotarłam z centralnego dworca autobusowego w Bukareszcie do Konstancy, którą przemierzyłam dzielnie z moim couchsurfingowym gospodarzem i przeuroczą Ewelina Sabatini. W krótkim czasie, jaki spędziliśmy razem, zdążyliśmy być świadkami śmierci psa jednego z wiejskiej watahy, którego potrącono na naszych oczach, widzieliśmy biednego, wychudzonego konia, który zerwał się z cygańskiej uwięzi oraz maleńkiego kotka opuszczonego przez matkę. Kilka godzin, tyle zwierzęcego cierpienia... Zdążono również grozić nam policją za próby zrobienia zdjęć w starej synagodze. W środku widok bezcenny, niestety moja nieporadność w przeskakiwaniu przez płoty nie okazała się najlepszym sprzymierzeńcem. Poniższe kadry nie są dramatyczne, bo uroku Konstancy odmówić nie sposób.

listopada 05, 2017

Grégoire | my male soulmate | people on my way


Brussels / June 10, 2017


Music, art, travels, nature and vege - that are few words I describe my French male soulmate with. When we met for the first time in Brussels, drinking hot Belgian chocolate I didn't realise that we were going to say cheers once again. But our understanding of human souls and desires keep us close even if we live on distance over 1200 km. Brussels - Łódź - Brussels. Our meetings have their own rhythm. Probably this is not a rhythm of his music, which is always somewhere around but never close enough to me. We missed his gigs in Poland, but thanks to that we could spend more time without any rush.

października 28, 2017

My sweet palestinian young ladies | people on my way


Bethlehem / September 3, 2017

Spotkanie odbyło się bez słów. Z przyczyn jak najbardziej prozaicznych. Nie przeszkadzało nam to jednak stać na środku handlowego traktu i cieszyć się naszą małą sesją. Przestraszyłam się, kiedy dziewczynka stojąca naprzeciwko zaczepiła mnie, mówiąc coś z miną, której nie potrafiłam rozszyfrować. Nie wiedziałam, czy ma mi za złe, że znalazła się na mojej drodze w zasięgu obiektywu, czy chciała, żeby zrobić jej zdjęcie. Nie wahałam się ani chwili, szybko wskazując serdecznym gestem na nią i na aparat. Wiadomo, nikt dwa razy nie staje na tej samej drodze, a ja nie szwendam się po świecie z ciężkim aparatem, żeby przepuszczać takie "okazje". W Europie nie zdarza się, żeby ludzie sami prosili o zdjęcie. Nie zdarza się również, by jakoś specjalnie reagowali na fotopstryków. Poza starym kontynentem trzeba być bardziej czujnym. Nie chcę przecież nikomu zrobić krzywdy - ani sobie, ani tym bardziej tym szczególnym osobom, które wpadają mi w oko. Z moimi palestyńskimi dziewczynkami - jak je w myślach od dwóch miesięcy nazywam - wpadłyśmy sobie w oko wzajemnie. Cieszę się, że mogłam uwiecznić je w tych pięknych strojach i w tym wieku, w którym bez obawy mogą odsłaniać swoje włosy, twarz i pozować do zdjęć w krótkich sukienkach. Ich mamy już tej wolności nie mają, co uświadomił mi "wujek" jednej z dziewczynek. - Sfotografuj także mój sklep - mówi, kiedy proszę go o podanie maila, na który mogłabym przesłać im zdjęcia i gestem ręki każe schować się stojącym w środku kobietom. Ich nie może być widać.

października 27, 2017

Raggi | a warm islandic hug | people on my way



Łódź / October 25, 2017

Szedł letnią, słonecznie deszczową Piotrkowską, gdy spotkałam go po raz pierwszy. Nie było to przypadkiem, ale taka opowieść brzmi lepiej. Wyróżniał się z otoczenia, więc z daleka wi(e)działam, że to on. Nordycka uroda i postura, łagodna twarz, dobre oczy i ciepły islandzki uścisk. No i biała koszulka bez ramion w Polsce nazywana z słusznej etymologicznej racji podkoszulkiem. Spotykane tylko w bardzo domowych okolicznościach lub... na Starym Polesiu, o czym podczas koncertu w House Gig Pogonka - koncerty w mieszkaniu żartował z publicznością. Dwa dni temu spotkaliśmy się ponownie. W Łodzi znowu padało, choć już zupełnie inaczej - jesiennie. I znowu (nie tylko) moją uwagę przykuł t-shirt. Tym razem lokalny od kultowej łódzkiej marki, więc pozwalam sobie topornie zażartować, że Pan tu nie stał, bo siedział i, jak sam pisze, marzył o 100 osobach na kolejnych koncertach w Krakowie i Chorzowie. Pomóżmy spełnić marzenie Ragnara!


października 24, 2017

People in museums



Moscow | July 2017

Muzea i galerie interesują mnie coraz bardziej nie tylko ze względu na eksponaty i postępujące formy prezentowania dzieł sztuki, ale również z powodu galerii osobliwości ich odbiorców. Fotograf Stefan Draschan spędził miliony godzin w muzeach głównie w Paryżu, Wiedniu i Berlinie, polując na ludzi pasujących do obrazów, które właśnie oglądają. W ten sposób powstała fascynująca galeria "People matching artworks". Zazdroszczę pomysłu i efektu, ale przede wszystkim cierpliwości, na którą mniej raczej nie stać. Moja galeria ludzi w muzeach nie jest wynikiem wielogodzinnego wyczekiwania, ale zbiegiem szybkich okoliczności. Stąd może nie zapiera tchu w piersiach, ale mam nadzieję, że zawiera kilka interesujących kadrów.


października 03, 2017

Jacek | admirer of town houses | people on my way


Lodz, October 2, 2017

Właściwie każdy mój tekst mógłby zaczynać się tak samo. Szłam sobie ulicą, kiedy zobaczyłam interesującego człowieka. Może gdyby to było bardziej intrygujące literacko zdanie, pokusiłabym się o stały początek. Niestety na taką frazę dopiero czekam. Tymczasem wracam do bohatera mojej wczorajszej krótkiej przechadzki po rodzimej Piotrkowskiej. Tak więc szłam i nagle zobaczyłam. Stał z uniesioną głową i ze swoimi oczami wpatrzonymi w oczy łódzkich kamienic. Spokojnie palił papierosa, kontemplując miasto. Tak, to miasto. Złe miasta. Chciałam z oddali zrobić zdjęcie, ale krótki obiektyw unicestwił mój zamiar. Minęłam go tak, jak mija się życie - jeśli w porę się nie zatrzymasz i nie podejmiesz próby, nie dostaniesz tego, czego byś sobie życzył. Po kilkudziesięciu krokach odwróciłam głowę. Stał dokładnie w tej samej pozycji. Podjęłam wyzwanie - podchodzę!
- Dzień dobry - mówię. Mężczyzna nie odpowiada. - Dzień dobry - nalegam - mówi pan po polsku? - nie wiem, skąd przychodzi mi do głowy taka treść powitalna, ale okazuje się skuteczna i znajdujemy wspólny język - powiedzmy, że dość dobrą polszczyznę.
- W tej kamienicy kręcona była scena, w której Moryc pożycza pieniądze... Większość filmów tutaj została nagrana. Vabank, Ziemia obiecana. Słyszała pani?

września 30, 2017

People of Baku | Azərbaycan (Azerbaijan, Azerbejdżan)


Baku / July 2017

Są oczy dobre. I takie właśnie przykuwają moją bliską uwagę. Są też ludzie wkomponowani w przestrzeń. I tacy mnie intrygują na swój sposób. Dziś Ludzie Baku, czyli ci, którzy powstali od uderzenia wiatru w krainie wiecznego ognia.

września 28, 2017

Bakı (Baku) | Azərbaycan (Azerbaijan, Azerbejdżan)




Uderzenie wiatru w krainie wiecznego ognia – tak brzmiałaby nazwa stolicy najbogatszego miasta Kaukazu, gdybyśmy chcieli posłużyć się etymologią. Zwykle brakuje nam jednak elokwencji, a może i subtelności, by nazywać rzeczy po imieniu. Ich własnym, nie naszym, imieniu. Dlatego mówimy zwyczajnie: jadę do Baku w Azerbejdżanie. Ale ile nas wtedy omija!

Bo nie chodzi tu o górnolotne słowa, ani o mniej lub bardziej zrozumiały popis, ale o życie w pięknych światach pełnych niuansów i znaczeń. I o chęć zobaczenia i zrozumienia więcej. Jeśli będąc w Baku, nie podjedziemy do świątyni ognia, nie tkniemy korzeni azerskiej kultury. Jeśli nie sięgniemy choćby po Nietzschego, nie przybliżymy się do zaratusztriańskiej myśli. Oczywiście nie musimy. Ale jeśli już podejmujemy trud drogi, warto powziąć również trud intelektualnej wędrówki. Mnie w tej podróży do Baku tego zabrakło. W upale lipcowego miasta w klimacie półpustynnym osiadłam. Teraz troszkę żałuję, chociaż może to powód, by ponownie wybrać się do Baku. Do tego miejsca, o którym każdy Polak słyszał choćby na lekcjach polskiego. Miasta, które ukształtowało światopogląd pokolenia młodego Cezarego Baryki. Miasta naftowej świetności i krwawej rewolucji. Czy współczesne Baku, po ponad wieku od czasów prosperity nie realizuje na nowo idei "szklanych domów"?


Baku / July 2017


W najpiękniejszej miejscowości oazie naftowej pustyni, Baku kędyś na tak zwanym Zychu, w zatoce Półwyspu Apszerońskiego, woniejącej od kwiatów i roślinności Południa, gdzie przejrzyste morze szmerem napełniało cienie nadbrzeżnych gajów...
Stefan Żeromski, Przedwiośnie




Baku / July 2017



Ciepły klimat, znakomite i nadzwyczajnie tanie południowe owoce, łatwość otrzymania za nijaki grosz przepysznych jedwabiów, taniość pracy ludzkiej, możność spędzania pory upałów na Zychu, wygoda i dostatniość urządzenia domowego – nie wypuszczały z tego kraju.
Stefan Żeromski, Przedwiośnie
 

września 18, 2017

Opera singer on the street of Bucharest | people on my way


Bucharest / July 1, 2017

Nawet nie znam jej imienia, a stała się moją ulubioną bohaterką. Piękna, delikatna, o kruchym ciele, mądrych oczach, smutnym spojrzeniu i z zawiłą historią, która ze scen operowych świata rzuciła ją na ulicę Bukaresztu – chwilowo tę samą, którą 1 lipca 2017 roku szłam również i ja. Siedziała na chodniku, gdy przechodziłam obok po raz pierwszy. Wyglądała uroczo i komponowała się z otoczeniem. Nie miałam jednak odwagi zapytać, czy mogę zrobić jej zdjęcie. Kiedy wracałam po ponad godzinie, pozostawała w tym samym miejscu, w niezmiennie zadumanej pozycji. Pomyślałam, że drugi raz nie mogę zmarnować szansy.
 
– Co takiego jest w siedemdziesięcioletniej kobiecie? – zapytała i kokieteryjnie zaczęła rozwijać swój mimiczny wachlarz. Od słowa do słowa doszłyśmy, że coś zawodowego nas łączy i w powietrzu zabrzmiała aria z Traviaty Libiamo ne' lieti calici. Powiedziała mi jeszcze kilka ważnych słów o życiu, ale nie będę powtarzać. Każdy musi spotkać swoją damę na schodku.


września 15, 2017

İstanbul (Istanbul, Stambuł, Konstantynopol) | Türkiye (Turkey, Turcja)


Istanbul / July 2017

Trzeba było niemal dziesięciu lat, bym odnalazła związek między Łodzią a Stambułem. Kluczem okazało się moje wieloletnie naukowe zainteresowanie z czasów studiów. Podświadomie wyczuwałam tę relację, raz po raz marząc o wyjeździe do miasta na styku dwóch kontynentów. Może nie miałam odwagi, czasu, sposobności, a może zwyczajnie na wszystko przychodzi odpowiednia pora i dopiero teraz na mnie i na były Konstantynopol przyszła ta najwłaściwsza. Kiedy kilka tygodni temu docieram wreszcie do samego miasta, a także do Stambułu Orhana Pamuka, jak grom z nieba spada na mnie kolejna świadomość. Jest rok 2008. Bronię swoją pracę magisterską o melancholii Łodzi. Myślami już jestem w Hiszpanii, gdzie spędzę kolejny rok swojego życia. W tym samym czasie w Wydawnictwie Literackim ukazuje się polskie wydanie książki o melancholii Stambułu autorstwa noblisty tureckiego pochodzenia. Autora znam oczywiście. Tak, jak zna się światową klasykę – trochę ogółu, trochę szczegółu. Inna jego powieść leży niedokończona na półce, nie mogąc znaleźć sobie na niej stałego miejsca (mam nieodparte wrażenie, że to jedna z tych pozycji, która należy do kogoś innego, ale zatrzymała się u mnie na kilka ładnych lat. Jeśli zatem domniemany właściciel Śniegu czyta ten post, niech się odezwie). Jednak ze Wspomnieniami i miastem mijam się na kolejne dziewięć lat i teraz zachodzę w głowę, jak to się mogło stać. Pocieszam się przy okazji, że może z miłością i szczęściem jest podobnie. Wierzę w koincydencje. Szczególnie w te uświadomione. I uwielbiam te momenty przebłysku, kiedy wszystkie elementy ze sobą się łączą. Dokładnie tak, jak teraz.

września 14, 2017

Sarti, Sithonia, Halkidiki, | Ελλάδα (Elláda, Greece, Grecja)


Sithonia, Halkidiki, Greece / August 2017

To było najdłuższe sto kilometrów, jakie w życiu pokonałam. Od samego wyjazdu z Salonik naznaczone przypadkowością i niezbyt przewidywalne. Bo czy można przewidzieć spędzenie burzowej nocy w porcie w lokalnym autobusie? Obolałe nieco plecy nie przyćmią jednak uroku witania słońca wznoszącego się zza Góry Atos i obserwowania budzącego się greckiego nadmorskiego miasteczka wraz z całym jego turystycznym czarem. Po miesiącu wędrówek po wielkich stolicach poczułam też wielką potrzebę postoju. I tak spędziłam w tym urokliwym miejscu z nieskazitelnie czystą wodą bodaj pięć nocy.

września 03, 2017

Jamil | guard of the prophets | people on my way


Jerusalem | September 2, 2017

- Czy jeszcze coś mogę dla ciebie zrobić? - pyta, podając mi świeżą, zimną wodę, która tego dnia - upalnego i świątecznego zarówno dla żydów, jak i muzułmanów - ratuje mi życie. Ściskam mu serdecznie rękę, dziękując za życzliwość i chcąc odejść. W ułamku sekundy zmieniam zdanie i postanawiam odpowiedzieć twierdząco na jego pytanie. Przełamana właśnie granica doprowadza do poruszającej mnie rozmowy o wierze, przeznaczeniu, odwadze, duchowych oczach, które przenikają znacznie głębiej od innych, o ludziach, którzy przychodzą do Grobowca Proroków Aggeusza, Zachariasza i Malachiasza, a potem tutaj wracają. A wracają do Jamila, emerytowanego Palestyńczyka, który całe życie pracował dla ONZ, a teraz strzeże duchów izraelskich proroków. 
- Tutaj ładnie słonce oświetla ci twarz. Do połowy. 
- Tak, druga połowa gdzieś zniknęła.
- Wszystko przemija.

sierpnia 20, 2017

Monika | just a goddess | people on my way


Łódź / September 2, 2015

I've never thought before that I could be interested in portraits. Altough I always was crazy about taking pictures, I evoided people in favour of streets, buildings, monuments. The only exception was... me;) But something has changed, when my brother gave me his old reflex camera. Let's say the first session we took with Monika – one of the most beautiful creatures I've ever met. In these words there is no exaggeration. What we can see on surface is only a reflection of her deep, empathic soul, a creative mind, a good heart and an exhilarating imagination. She knows her uniqueness, but at the same time she is honestly modest. If we can talk about human femininity, she is over and above it. She is just a Goddess! And now I am waiting impatiently for our next meeting and the next shooting of course.

sierpnia 17, 2017

Konkurs, konkurs | ajaj!




Baku, Azerbaijan / July 2017



Zgłosiłam kilka swoich fotografii do konkursu National Geographic i Cyfrowy Polsat. Nie wiem, czy wybór padł na najlepsze kadry, ale te wydały mi się warte największej uwagi. To powyższe zdjęcie darzę szczególnym uczuciem. Pokazuje ono wartości, które są mi bliskie, dlatego nadałam mu tytuł: Bądź, jaka chcesz. Noś, co chcesz. Twoje życie, twój wybór. Oczywiście zachęcam do głosowania, a na zachętę i w podziękowaniu przesyłam wielkie     

Zdjęcie zrobiłam przed Centrum Kulturalnym Hejdara Alijewa, czyli jednym z najbardziej imponujących dzieł architektury ostatnich lat projektu Zaha Hahid Architecs. Ten budynek jest kobietą - zwiewny, delikatny, lecz krągły, pozbawiony ostrych kształtów. Jednocześnie pełen charakteru, klasy, elegancji i wytchnienia... od letniego kaukaskiego upału. Stanowi dumę Azerbejdżanu, który wysuwa się na czoło transformacji krajów postsowieckich. Cieszę się, że dopełniłam swojej podróży po tym zakątku świata i udało mi się zobaczyć Gruzję, Armenię i Azerbejdżan. Baku zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych stolic Zakaukazia. Mnie zaskoczyło swoją różnorodnością i kontrastowością. Na pierwszy rzut oka nowoczesne, błyszczące, szklane niczym domy marzeń z Przedwiośnia - złośliwcy mówią, że to drugi Dubaj, nie chcąc pamiętać, że to tereny z najstarszymi śladami człowieka na świecie. Co jednak stanowi o prawdziwym pięknie tego miejsca, to wielowiekowa tradycja, bogata kultura, którą w Centrum Alijewa bardzo się chlubią. Mimo propagandowego rysu wystawy są absolutnie warte zobaczenia.

Ekspozycje podkreślają tolerancję i otwartość Azerbejdżanu na inne kultury oraz światłe podejście do emancypacji kobiet. Dlatego to zdjęcie wydaje mi się mieć sporo siły i prawdy o obecnym wizerunku Baku. Azerbejdżan szczyci się tym, że jest najbardziej liberalnym krajem islamskim. W centrum miasta postawiono pomnik przeciętnej mieszkanki stolicy, czyli dziewczyny w dżinsach i topie z odkrytym brzuchem. Sami mieszkańcy (których poznałam i których o to pytałam) mówią, że łatwo odróżnić Azerki od arabskich przybyszek np. z Iranu czy Arabii Saudyjskiej, bo głównie to turyści noszą chusty, burki, hidżaby. Teraz na ulicach Baku jest ich sporo, bo ostatnio znacznie uproszczono procedury wizowe i do Azerbejdżanu przybywa coraz więcej spragnionych wolności ludzi z braterskich krajów muzułmańskich.

Takiego Baku doświadczyłam i taki obraz będę ze sobą nosić przez długi czas, jeśli jakaś sytuacja czy doświadczenie tego nie zweryfikują. Nie mogę wypowiadać się za cały naród, bo zawsze jestem tylko przybyszem, który przez kilka dni błąka się po obcym mieście, obserwuje i w jakimś sensie dokumentuje lokalne życie. W Baku udało mi się jednak porozmawiać z kilkoma Azerami z totalnie różnych grup społecznych i z tego wszystkiego zrodziły się powyższe słowa. 


A wracając do konkursu, podpowiem, że pozostałe moje zdjęcia znajdziecie pod tymi linkami:



sierpnia 07, 2017

Hossam | artist in exile | people on my way




Smiling and expressive. Many feelings bob up on his face during our short meeting. One moment cheerful and charming, then it turns into pensiveness and sadness. Sometimes I see him seductive, sometimes appears a baleful glint in his eye. There are many secrets inside. And an acute story behind as well. How to live in exile far away from heat, sun, own language, home? How to continue a good life from before the egyptian revolution? How to create new things after forteiture of thousands of megabites of materials? How to feel free in a country from where you have only one way out – to a dangerous motherland? How to trust in people after 10 days of torture? How to smile?

czerwca 28, 2017

Hel, Bałtyk (Baltic Sea) | Polska (Poland)



Hel, Poland / August 2015



Drugim pięknym, do tego tajemniczym i nieco mrocznym miejscem nad polskim Bałtykiem jest oczywiście HEL. Tu przypuszczam zaskoczeń nie było. Kto tam dotarł, wie, że to koniec Polski i początek, i koniec świata całego, i początek. To jak Cabo da Roca i Finisterre razem wzięte. To piękno i misterium w czystej postaci. Ale każdy ma takie początki i końce, na jakie sobie zasłużył. Ja wtedy musiałam być bardzo grzeczna. 




Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





Hel, Poland / August 2015





czerwca 27, 2017

Karwieńskie Błoto, Bałtyk (Baltic Sea) | Polska (Poland)




Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015



Są miejsca, o których nie powinno się mówić. I nie dlatego, że są tak brzydkie i złe, że świat powinien o nich zapomnieć. Są miejsca tak piękne, że nie powinno się o nich mówić, by nie straciły swego uroku. Przyjaciółka właśnie mnie zapytała: przemierzyłaś to polskie wybrzeże – może masz jakąś odludną miejscowość do polecenia? Nie wahałam się ani chwili z odpowiedzią. Mam! Wzdłuż całego wybrzeża Bałtyku trafiłam do trzech takich miejsc. Jedno na Wschodzie, drugie na Zachodnie, trzecie w centrum. I od prezentacji środka rozpocznę. Tylko pamiętajcie – to tajemnica.




Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015






Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Karwieńskie Błoto, Bałtyk, Polska / August 8, 2015





Copyright © 2014 taken from travel , Blogger