Vittoriosa, Three Cities of Malta, (Repubblika ta’ Malta, Republic of Malta, Republika Malty)



Vittoriosa, December 26, 2016


Są takie dylematy, szczególnie w ostatnich godzinach podróży, które mącą rytm zwiedzania, siejąc panikę i mnóstwo sprzecznych reakcji. Podjechać do jeszcze jednego miasta, zobaczyć jeszcze to muzeum, wspiąć się na jeszcze jedno wzniesienie, biec do pięknego miejsca, by zrobić zdjęcie w lepszym świetle, zdążyć zobaczyć jeszcze jedną przecznicę, ulicę, park, zakątek, skwer, dzielnicę, podjechać jeszcze kilka przystanków, uchwycić jeszcze kilka kadrów, kilka ludzkich reakcji, kocich prężeń i ptasich uniesień. Jeszcze tam, tam i tam. A może po prostu usiąść w cieple słońca, zamówić dobry lokalny obiad, wino, kawę i rozkosznie, leniwie być? Pytanie jak żyć, w tych ostatnich godzinach podróży, pozostaje otwarte. Dylemat nie do rozstrzygnięcia.




Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016





Vittoriosa, December 26, 2016






6 komentarzy:

  1. Mężczyzna się czai, za mężczyzną czai się kot, a za nim dziewczyna z aparatem. Kto na kogo poluje? Ostatnie chwile na wyspie, a w ręku zapalniczka, kolejny krok w zgubnym nałogu. Widoki takie, że trzeba się tak uspakajać? Bo niektórzy jak widzę aż przysłaniają oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś się czai, ktoś pali. Jeden nie zna drugiego. Istna gra w podchody. Bez mety.

      Usuń
  2. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że przyjeżdżamy zwiedzać czyjąś codzienność :) miałem tak z Tatrami, jak pojechałem pierwszy raz to nie mogłem się nachapać. Dosłownie. Żona to samo. Potem jednak pod koniec wyjazdu stwierdziłem, że przyjechaliśmy odpocząć, i dlatego po takim wyjeździe byłem bardziej zmęczony niż wypoczęty. Od tego momentu w Zakopanem byłem już 6 razy i za każdym razem odkrywam coś nowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rzadko wracam do tych samych miejsc, dlatego tak żałuję każdego pominiętego miejsca. Ale też uwielbiam zastygłe chwile w kawiarniach, restauracjach czy placach. Kilka razy wróciłam do swoich ulubionych miejsc, ale przyniosły mi rozczarowanie (mimo że nadal były wspaniałe). Dlatego nie lubię wracać. Ciągle sobie wyobrażam, że gdzieś kiedyś doświadczę czegoś jeszcze piękniejszego.

      Usuń
    2. Ja lubię wracać, jednak żeby delektować się chwilą, takie jest moje zdanie trzeba ją mieć, czyli ją sobie dać. Nigdy nie spieszę się jak zwiedzam, a zawsze jest co polecać. W Tatrach polecam gorąco Rusinową Polanę widoki bajka :)

      Usuń
    3. Kapuściński tak o tym pisał: http://cytacja.blogspot.com/2015/12/lapidarium-v.html. Chciałoby się nigdy nie spieszyć!

      Usuń

Każda reakcja w ramach elegancji, dystynkcji i klasy mile widziana.

Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger