Երևան (Jerewan, Yerevan, Erywań), Հայաստան (Hajastạn, Armenia)

Երևան (Jerewan, Yerevan, Erywań), Հայաստան (Hajastạn, Armenia)




Yerevan / April 15, 2017


Erywań przywitał mnie słońcem i słońcem pożegnał. W międzyczasie kaprysił, nieco smutny, oddawał się rozmyślaniom nad własną tożsamością. Widziałam go zagubionym w swojej bolesnej historii. Tak, jakby rzeczywiście wyznaczał granicę między Wschodem a Zachodem, Północą i Południem, a tutaj ścierały się szlaki tych, co przybyli przed dziesiątkami stuleci, by ustanowić religię, a potem tych, co postawili skomplikowane litery, które już na zawsze stały się dumą narodu i... kością niezgody. Potem przychodzili kolejni, by też zaznaczyć swój byt. Raz łagodniej, raz z większym impetem. Dumni Ormianie przywykli do obrony. Defensywna postawa zamknęła ich w równinach Kaukazu, broniąc dostępu do morza i do wolnych granic.

Szybko nauczyłam się wznosić oczy ku świętej górze Ararat. Nie dziwię się wcale tęsknocie Ormian za miejscem, gdzie Noe przycumował swą arkę. Jeśli są rankingi wielkich dla oczu widoków, to ten na pewno znajduje się na liście. Lista miejsc przykuwających wzrok jest zresztą znacznie dłuższa. Ale trzeba lubować się w kontrastach, nieoczywistym pięknie, przybrudzonej świeżości, nadkruszonej aurze, niedokończonej idei, niespójnej konstrukcji i cenić bruzdy historii. Rany i blizny są tutaj widoczne. Ale dobrze się goją.



Yerevan / April 15, 2017


„Przyleciałem do Erewanu nocą. Cały następny dzień spędziłem w hotelu, czekając na telefon. Miałem ze sobą kroniki staroormiańskie. Teksty tysiącletnie, piękne, ale nie da się ich wiele przeczytać, tyle tam rozpaczy, tyle bólu i łez. Los Ormian: wieki prześladowań, wieki poniewierki, diaspora, tułaczka, pogromy. To wszystko zapisane w kronikach. Na każdej stronicy ktoś modli się o przetrwanie, ktoś błaga o życie. Na każdej stronicy trwoga, w każdym wierszu drżenie i lęk".

Ryszard Kapuściński, „Imperium", Biblioteka Gazety Wyborczej, s. 192.




Yerevan / April 2017



„Po pierwsze – z małej i sennej mieściny zrobiło się duże miasto. Miasto ruchliwe, hałaśliwe, kolorowe – bardzo wschodnie. Jakbyśmy byli w Damaszku, w Istambule, w Teheranie. Na bazarach tłoczno, na jezdniach pełno samochodów, które jeżdżą jak chcą, obowiązuje tu tylko jeden przepis: odpowiada ten, kto stuknął. Kakofonia klaksonów, trąbią wszyscy, każdy trąbi, jakby chciał w ten sposób powiedzieć, że jedzie. Tu i tam otwierają się nowe bary, szaszłykarnie, restauracyjki. Krzyki, wołania, kłótnie targi, gestykulacje. Bałagan. Takie kraje reagują na wszelką odwilż wzmożonym bałaganem (często denerwującym, ale i dającym życiu jakiś smak). Trudny do określenia zapach wschodniego miasta, tumany kurzu, malaryczne psy na skwerach, upał, duszno, tu i tam, na chodnikach, na ścianach, w bramach, pod drzewami skrawki ożywczego, chłodnego cienia".

Idem, s. 98.



Yerevan / April 12, 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017



„Po drugie – z ulic zniknęła niemal cała symbolika rosyjska i sowiecka. Rosyjskie napisy, plakaty, portrety – tego już nie ma. Miasto przeżywa okres intensywnej i skrupulatnej derusyfikacji. Dużo Rosjan wyjeżdża, zamykają rosyjskie szkoły, rosyjskie teatry. Nie ma rosyjskich gazet ani książek. Przestają również uczyć rosyjskiego w szkołach ormiańskich. Ale ponieważ brakuje nauczycieli angielskiego i francuskiego, coraz bardziej zamykają się w swoim arcytrudnym języku, coraz bardziej izolują się od świata. Z dziećmi mogę już porozumieć się tylko za pośrednictwem starczych, którzy znają rosyjski".

Idem. s. 98.



Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





photo by Esi





photo by Esi





photo by Esi





photo by Esi





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017





Yerevan / April 2017


„Mimo że żyjemy tak daleko od Paryża i Rzymu, mówi starszy mężczyzna z samego końca stołu, jesteśmy częścią chrześcijańskiej Europy, a właściwie – jej końcem. Spójrzmy na mapę, argumentuje. Zachodnia część Europy kończy się wyraźną linią wybrzeży – dalej jest Atlantyk. Ale na Wschodzie? Gdzie tu wytyczyć granice? Na Wschodzie ta sprawa nie jest jasna. Tu Europa rozpływa się, rorzedza, rozcieka. Musimy przyjąć jakieś kryterium. W tym wypadku, moim zdaniem, kryterium nie jest geograficzne, ale kulturowe. Europa sięga do miejsca, w którym żyją ludzie wierni ideałom chrześcijaństwa. My, Ormianie, jesteśmy takim najbardziej na południowy wschód wysuniętym narodem".

Idem, s. 203.



Yerevan / April 2017


„Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy.
Pierwsza – to plaga nacjonalizmu.
Druga – to plaga rasizmu.
Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu.
Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik – jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka na ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklarację. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzędzie, jak instrument, jako oręż. Nie ma ludzi – jest sprawa.
Umysł tknięty taką zarazą to umysł zamknięty, jednowymiarowy, monotematyczny, obracający się wyłącznie wokół jednego wątku – swojego wroga. Myśl o wrogu żywi nas, pozwala nam istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami. Kiedy pod Erewaniem miejscowy przewodnik pokazuje mi jedną ze starych bazylik ormiańskich, kończy swoje objaśnienia pogardliwą uwagą: czy tacy Azerbejdżanie mogliby zbudować taką bazylikę? Kiedy później, w Baku, miejscowy przewodnik pokazuje mi rząd zdobnych, secesyjnych kamienic, kończy swoje objaśnienie pogardliwą uwagą: czy Ormianie mogliby zbudować takie kamienice?".

Ryszard Kapuściński, „Imperium", s. 205-206.



Yerevan / April 2017



„Z drugiej strony, i Ormianom, i Azerbejdżanom jest czego zazdrościć. Nie trapi ich myśl o złożoności świata ani o tym, że los człowieka jest niepewny i kruchy. Obcy jest im niepokój, jaki zwykle towarzyszy takim pytaniom jak: co jest prawdą? Co jest dobrem? Co – sprawiedliwością? Nie znane im są rozterki, jakie gnębią tych, którzy zwykli zadawać sobie pytanie: czy aby mam rację?".

Idem, s. 206



Yerevan / April 2017





Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger