Գառնի (Garni), Հայաստան (Hajastạn, Armenia)



Garni / April 15, 2017



Wieczorem na kartce papieru otrzymuję kilka na pierwszy rzut oka trudnych do odczytania informacji. Niemal tajemny dla mnie szyfr postanawiam zostawić na czas porannej świeżości umysłu. To dane o drodze do Garni, a droga okazuje się wyboista. Najpierw trzeba dojechać do położonego na granicach miasta dworca autobusowego. Stamtąd już niemal wszystkie marszrutki prowadzą do celu. Trzeba jednak umieć z nich skorzystać. Nauczyłam się pokazywać odliczone monety i mówić jedno kluczowe słowo. Zwykle działało. Tym razem jednak o komunikację w nieznanym mi języku ani pieniądze martwić się nie musiałam. Co właściwie sprawiało mi jeszcze więcej zmartwienia – trudno zrozumieć irańskie ta'arof. Tym bardziej, gdy zwykłe: "to może pójdziemy na kawę, skoro właśnie odjechał nam autobus", zostaje postawione za punkt bardziej honoru niż przyjemności, a poszukiwania kawy w kawiarnianym ponoć kraju stają się pogonią za nieistniejącym. Trudno dalej tłumaczyć, że właściwie to ja tej kawy wcale nie muszę, że to miała być tylko miła chwila w oczekiwaniu na kolejny transport, że już nie szukajmy, jest naprawdę wspaniale. Chciałam kawę, to będę ją mieć. I dostałam.



Garni / April 15, 2017


Marszrutka zabiera tyle osób, ile o to poprosi. Ni mniej, ni więcej. Dokładnie tyle, właśnie tyle, ile wyciągnie dłoń i zatrzyma ją na drodze. Dziesięć miejsc? Spokojnie zmieści się drugie tyle. Dziecko na kolanach? Spokojnie posadzimy dwoje dzieci na jednych kolanach. A na dwóch kolanach dwojga dzieci jeszcze cztery torby. Przecież nie zostawimy bez pomocy tego, kto liczy na transport. I słusznie. Też by mi było przykro. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjedzie następny autobus. Więc jedziemy jak sardynki, śledzie czy inne smukłe stworzenia, patrząc wzajemnie na swoje ręce, twarze, włosy. Przez godzinę ludzie patrzą sobie w oczy. Nieco obojętnie, wygodnie przecież nie jest. Ale cel niedaleki.



Garni / April 15, 2017


Do świątyni w prawo – mówi dziewczyna, gdy tuż po otwarciu drzwi łapiemy pierwsze przyjemne hasty wiosennego powietrza. Bóg Słońca Mitra wybrał sobie zacną siedzibę. Jest wzgórze, wąwóz, zieleń i słońce, więc nie tylko bóg się o nie pokusił. Ludzie żyli tu już pięć tysięcy lat temu. I nie zmieniło się to aż do tej pory. Teraz potrafią nawet na tym zarobić. I słusznie. Wchodzących wita przyjemny zew i sącząca się armeńska muzyka.








"Jeszcze Walery wiezie mnie 30 kilometrów na wschód od Erewanu – do Garni. Nie mam zupełnie czasu, ale okazuje się, że jazda do Garni jest czymś kategorycznie, radykalnie obowiązkowym! Człowiek jest tu niewolnikiem – musi być pokorny, uległy, posłuszny, inaczej nic nie zobaczy, niczego się nie dowie.

Jak okiem sięgnąć – nagie, kamieniste wzgórza, obłe, gładzone wiatrem miliony lat, jakby z innej planety, z Księżyca. Ani śladu człowieka, ani śladu drzewa. I nagle, na szczycie wzgórza – krowa. Nieruchoma, wrośnięta w ziemię jak kamień. Czym się żywi to biedne zwierzę? Przecież tu nic nie ma, ani trawy, ani liści. Porzucona, jakby zapomniana przez wszystkich krowa. Zdana na samą siebie, na własną cierpliwość, na własne szczęście. Tu dopiero można zrozumieć Jesienina, który, siedząc w Paryżu, marzył o tym, żeby można objąć krowę za szyję!".








"Garni to świątynia zbudowana ponad dwa tysiące lat temu na cześć pięknego boga słońca – Heliosa. Muszę zobaczyć Garni, bo a nuż mam jakieś wątpliwości, czy Armenia rzeczywiście należy do świata śródziemnomorskiego, świata starożytnej Grecji i Rzymu. Więc proszę – dowód. A jeszcze wokół ruiny twierdzy – twierdzy, która wiekami powstrzymywała różnych Mongołów, Tatarów, wszelką rozbestwioną Azję. Oto, co znaczyła kolonizacja w czasach Garni. Znaczyła budować drogi, których używa się nadal, znaczyła budować faktorie, wznosić wspaniałe jońskie świątynie. A dziś co znaczy? Dziś znaczy dawać kałasznikowy do ręki bosonogim, głodnym, oszalałym z nienawiści ludziom!".

Ryszard Kapuściński, Imperium, s. 101.



Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017





Dodaj napis





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni / April 15, 2017 / foto by Esi





Garni / April 15, 2017 / foto by Esi





Garni / April 15, 2017 / foto by Esi





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni / April 15, 2017 / foto by Esi





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017





Garni, Armenia / April 15, 2017






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętaj, blog karmi się twoimi komentarzami!
Un blog se alimenta de tus comentarios. ¡Haz uno!
A blog feeds on your comments. Make one!
Un blog nutre i tuoi commenti. Fare uno!
Un blog se nourrit de vos commentaires. Faites un!
Ένα blog τρέφεται με τα σχόλιά σας. Κάντε ένα!
Ein Blog füttert Ihre Kommentare. Machen Sie eins!
ბლოგის ით თქვენი კომენტარი. რათა ერთი!

Smakować życie i świat

Od dawna szukam klucza do swojej opowieści. Nie można opowiadać czyimś językiem, tak samo jak nie da się być na czyimś miejscu. A czy ka...

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger