września 30, 2017

People of Baku | Azərbaycan (Azerbaijan, Azerbejdżan)


Baku / July 2017

Są oczy dobre. I takie właśnie przykuwają moją bliską uwagę. Są też ludzie wkomponowani w przestrzeń. I tacy mnie intrygują na swój sposób. Dziś Ludzie Baku, czyli ci, którzy powstali od uderzenia wiatru w krainie wiecznego ognia.

września 28, 2017

Bakı (Baku) | Azərbaycan (Azerbaijan, Azerbejdżan)



Baku | July 2017

Uderzenie wiatru w krainie wiecznego ognia – tak brzmiałaby nazwa stolicy najbogatszego miasta Kaukazu, gdybyśmy chcieli posłużyć się etymologią. Zwykle brakuje nam jednak elokwencji, a może i subtelności, by nazywać rzeczy po imieniu. Ich własnym, nie naszym, imieniu. Dlatego mówimy zwyczajnie: jadę do Baku w Azerbejdżanie. Ale ile nas wtedy omija!

Bo nie chodzi tu o górnolotne słowa, ani o mniej lub bardziej zrozumiały popis, ale o życie w pięknych światach pełnych niuansów i znaczeń. I o chęć zobaczenia i zrozumienia więcej. Jeśli będąc w Baku, nie podjedziemy do świątyni ognia, nie tkniemy korzeni azerskiej kultury. Jeśli nie sięgniemy choćby po Nietzschego, nie przybliżymy się do zaratusztriańskiej myśli. Oczywiście nie musimy. Ale jeśli już podejmujemy trud drogi, warto powziąć również trud intelektualnej wędrówki. Mnie w tej podróży do Baku tego zabrakło. W upale lipcowego miasta w klimacie półpustynnym osiadłam. Teraz troszkę żałuję, chociaż może to powód, by ponownie wybrać się do Baku. Do tego miejsca, o którym każdy Polak słyszał choćby na lekcjach polskiego. Miasta, które ukształtowało światopogląd pokolenia młodego Cezarego Baryki. Miasta naftowej świetności i krwawej rewolucji. Czy współczesne Baku, po ponad wieku od czasów prosperity nie realizuje na nowo idei "szklanych domów"?

września 18, 2017

Opera singer on the street of Bucharest | people on my way


Bucharest / July 1, 2017

Nawet nie znam jej imienia, a stała się moją ulubioną bohaterką. Piękna, delikatna, o kruchym ciele, mądrych oczach, smutnym spojrzeniu i z zawiłą historią, która ze scen operowych świata rzuciła ją na ulicę Bukaresztu – chwilowo tę samą, którą 1 lipca 2017 roku szłam również i ja. Siedziała na chodniku, gdy przechodziłam obok po raz pierwszy. Wyglądała uroczo i komponowała się z otoczeniem. Nie miałam jednak odwagi zapytać, czy mogę zrobić jej zdjęcie. Kiedy wracałam po ponad godzinie, pozostawała w tym samym miejscu, w niezmiennie zadumanej pozycji. Pomyślałam, że drugi raz nie mogę zmarnować szansy.
 
– Co takiego jest w siedemdziesięcioletniej kobiecie? – zapytała i kokieteryjnie zaczęła rozwijać swój mimiczny wachlarz. Od słowa do słowa doszłyśmy, że coś zawodowego nas łączy i w powietrzu zabrzmiała aria z Traviaty Libiamo ne' lieti calici. Powiedziała mi jeszcze kilka ważnych słów o życiu, ale nie będę powtarzać. Każdy musi spotkać swoją damę na schodku.


września 15, 2017

İstanbul (Istanbul, Stambuł, Konstantynopol) | Türkiye (Turkey, Turcja)


Istanbul / July 2017

Trzeba było niemal dziesięciu lat, bym odnalazła związek między Łodzią a Stambułem. Kluczem okazało się moje wieloletnie naukowe zainteresowanie z czasów studiów. Podświadomie wyczuwałam tę relację, raz po raz marząc o wyjeździe do miasta na styku dwóch kontynentów. Może nie miałam odwagi, czasu, sposobności, a może zwyczajnie na wszystko przychodzi odpowiednia pora i dopiero teraz na mnie i na były Konstantynopol przyszła ta najwłaściwsza. Kiedy kilka tygodni temu docieram wreszcie do samego miasta, a także do Stambułu Orhana Pamuka, jak grom z nieba spada na mnie kolejna świadomość. Jest rok 2008. Bronię swoją pracę magisterską o melancholii Łodzi. Myślami już jestem w Hiszpanii, gdzie spędzę kolejny rok swojego życia. W tym samym czasie w Wydawnictwie Literackim ukazuje się polskie wydanie książki o melancholii Stambułu autorstwa noblisty tureckiego pochodzenia. Autora znam oczywiście. Tak, jak zna się światową klasykę – trochę ogółu, trochę szczegółu. Inna jego powieść leży niedokończona na półce, nie mogąc znaleźć sobie na niej stałego miejsca (mam nieodparte wrażenie, że to jedna z tych pozycji, która należy do kogoś innego, ale zatrzymała się u mnie na kilka ładnych lat. Jeśli zatem domniemany właściciel Śniegu czyta ten post, niech się odezwie). Jednak ze Wspomnieniami i miastem mijam się na kolejne dziewięć lat i teraz zachodzę w głowę, jak to się mogło stać. Pocieszam się przy okazji, że może z miłością i szczęściem jest podobnie. Wierzę w koincydencje. Szczególnie w te uświadomione. I uwielbiam te momenty przebłysku, kiedy wszystkie elementy ze sobą się łączą. Dokładnie tak, jak teraz.

września 14, 2017

Sarti, Sithonia, Halkidiki, | Ελλάδα (Elláda, Greece, Grecja)


Sithonia, Halkidiki, Greece / August 2017

To było najdłuższe sto kilometrów, jakie w życiu pokonałam. Od samego wyjazdu z Salonik naznaczone przypadkowością i niezbyt przewidywalne. Bo czy można przewidzieć spędzenie burzowej nocy w porcie w lokalnym autobusie? Obolałe nieco plecy nie przyćmią jednak uroku witania słońca wznoszącego się zza Góry Atos i obserwowania budzącego się greckiego nadmorskiego miasteczka wraz z całym jego turystycznym czarem. Po miesiącu wędrówek po wielkich stolicach poczułam też wielką potrzebę postoju. I tak spędziłam w tym urokliwym miejscu z nieskazitelnie czystą wodą bodaj pięć nocy.

września 03, 2017

Jamil | guard of the prophets | people on my way


Jerusalem | September 2, 2017

- Czy jeszcze coś mogę dla ciebie zrobić? - pyta, podając mi świeżą, zimną wodę, która tego dnia - upalnego i świątecznego zarówno dla żydów, jak i muzułmanów - ratuje mi życie. Ściskam mu serdecznie rękę, dziękując za życzliwość i chcąc odejść. W ułamku sekundy zmieniam zdanie i postanawiam odpowiedzieć twierdząco na jego pytanie. Przełamana właśnie granica doprowadza do poruszającej mnie rozmowy o wierze, przeznaczeniu, odwadze, duchowych oczach, które przenikają znacznie głębiej od innych, o ludziach, którzy przychodzą do Grobowca Proroków Aggeusza, Zachariasza i Malachiasza, a potem tutaj wracają. A wracają do Jamila, emerytowanego Palestyńczyka, który całe życie pracował dla ONZ, a teraz strzeże duchów izraelskich proroków. 
- Tutaj ładnie słonce oświetla ci twarz. Do połowy. 
- Tak, druga połowa gdzieś zniknęła.
- Wszystko przemija.

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger