października 28, 2017

My sweet palestinian young ladies | people on my way


Bethlehem / September 3, 2017

Spotkanie odbyło się bez słów. Z przyczyn jak najbardziej prozaicznych. Nie przeszkadzało nam to jednak stać na środku handlowego traktu i cieszyć się naszą małą sesją. Przestraszyłam się, kiedy dziewczynka stojąca naprzeciwko zaczepiła mnie, mówiąc coś z miną, której nie potrafiłam rozszyfrować. Nie wiedziałam, czy ma mi za złe, że znalazła się na mojej drodze w zasięgu obiektywu, czy chciała, żeby zrobić jej zdjęcie. Nie wahałam się ani chwili, szybko wskazując serdecznym gestem na nią i na aparat. Wiadomo, nikt dwa razy nie staje na tej samej drodze, a ja nie szwendam się po świecie z ciężkim aparatem, żeby przepuszczać takie "okazje". W Europie nie zdarza się, żeby ludzie sami prosili o zdjęcie. Nie zdarza się również, by jakoś specjalnie reagowali na fotopstryków. Poza starym kontynentem trzeba być bardziej czujnym. Nie chcę przecież nikomu zrobić krzywdy - ani sobie, ani tym bardziej tym szczególnym osobom, które wpadają mi w oko. Z moimi palestyńskimi dziewczynkami - jak je w myślach od dwóch miesięcy nazywam - wpadłyśmy sobie w oko wzajemnie. Cieszę się, że mogłam uwiecznić je w tych pięknych strojach i w tym wieku, w którym bez obawy mogą odsłaniać swoje włosy, twarz i pozować do zdjęć w krótkich sukienkach. Ich mamy już tej wolności nie mają, co uświadomił mi "wujek" jednej z dziewczynek. - Sfotografuj także mój sklep - mówi, kiedy proszę go o podanie maila, na który mogłabym przesłać im zdjęcia i gestem ręki każe schować się stojącym w środku kobietom. Ich nie może być widać.

października 27, 2017

Raggi | a warm islandic hug | people on my way



Łódź / October 25, 2017

Szedł letnią, słonecznie deszczową Piotrkowską, gdy spotkałam go po raz pierwszy. Nie było to przypadkiem, ale taka opowieść brzmi lepiej. Wyróżniał się z otoczenia, więc z daleka wi(e)działam, że to on. Nordycka uroda i postura, łagodna twarz, dobre oczy i ciepły islandzki uścisk. No i biała koszulka bez ramion w Polsce nazywana z słusznej etymologicznej racji podkoszulkiem. Spotykane tylko w bardzo domowych okolicznościach lub... na Starym Polesiu, o czym podczas koncertu w House Gig Pogonka - koncerty w mieszkaniu żartował z publicznością. Dwa dni temu spotkaliśmy się ponownie. W Łodzi znowu padało, choć już zupełnie inaczej - jesiennie. I znowu (nie tylko) moją uwagę przykuł t-shirt. Tym razem lokalny od kultowej łódzkiej marki, więc pozwalam sobie topornie zażartować, że Pan tu nie stał, bo siedział i, jak sam pisze, marzył o 100 osobach na kolejnych koncertach w Krakowie i Chorzowie. Pomóżmy spełnić marzenie Ragnara!


października 24, 2017

People in museums



Moscow | July 2017

Muzea i galerie interesują mnie coraz bardziej nie tylko ze względu na eksponaty i postępujące formy prezentowania dzieł sztuki, ale również z powodu galerii osobliwości ich odbiorców. Fotograf Stefan Draschan spędził miliony godzin w muzeach głównie w Paryżu, Wiedniu i Berlinie, polując na ludzi pasujących do obrazów, które właśnie oglądają. W ten sposób powstała fascynująca galeria "People matching artworks". Zazdroszczę pomysłu i efektu, ale przede wszystkim cierpliwości, na którą mniej raczej nie stać. Moja galeria ludzi w muzeach nie jest wynikiem wielogodzinnego wyczekiwania, ale zbiegiem szybkich okoliczności. Stąd może nie zapiera tchu w piersiach, ale mam nadzieję, że zawiera kilka interesujących kadrów.


października 03, 2017

Jacek | admirer of town houses | people on my way


Lodz, October 2, 2017

Właściwie każdy mój tekst mógłby zaczynać się tak samo. Szłam sobie ulicą, kiedy zobaczyłam interesującego człowieka. Może gdyby to było bardziej intrygujące literacko zdanie, pokusiłabym się o stały początek. Niestety na taką frazę dopiero czekam. Tymczasem wracam do bohatera mojej wczorajszej krótkiej przechadzki po rodzimej Piotrkowskiej. Tak więc szłam i nagle zobaczyłam. Stał z uniesioną głową i ze swoimi oczami wpatrzonymi w oczy łódzkich kamienic. Spokojnie palił papierosa, kontemplując miasto. Tak, to miasto. Złe miasta. Chciałam z oddali zrobić zdjęcie, ale krótki obiektyw unicestwił mój zamiar. Minęłam go tak, jak mija się życie - jeśli w porę się nie zatrzymasz i nie podejmiesz próby, nie dostaniesz tego, czego byś sobie życzył. Po kilkudziesięciu krokach odwróciłam głowę. Stał dokładnie w tej samej pozycji. Podjęłam wyzwanie - podchodzę!
- Dzień dobry - mówię. Mężczyzna nie odpowiada. - Dzień dobry - nalegam - mówi pan po polsku? - nie wiem, skąd przychodzi mi do głowy taka treść powitalna, ale okazuje się skuteczna i znajdujemy wspólny język - powiedzmy, że dość dobrą polszczyznę.
- W tej kamienicy kręcona była scena, w której Moryc pożycza pieniądze... Większość filmów tutaj została nagrana. Vabank, Ziemia obiecana. Słyszała pani?

Copyright © 2014 taken from travel , Blogger