grudnia 27, 2017

București (Bucharest, Bukareszt) | România (Romania, Rumunia)


Bucharest | July 1, 2017


Jechałam do Bukaresztu z pewną wizją miasta, którą ukształtowały mi wyobrażenia o reżimie Ojca Narodu oraz książka Małgorzaty Rejmer „Bukareszt. Kurz i krew”. Obraz wyłaniający się zza kartek tego fascynującego reportażu budził grozę i fascynację. Byłam wcześniej w kolorowej Rumunii, ale miałam nie przykładać tej samej miary do stolicy, co do reszty kraju. Wyobrażałam więc sobie wielkie, zimne, ponure blokowiska i równie mroczny Pałac Ludu, do którego strach będzie wejść. Ludzi sunących po ulicach miasta z cieniem okrutnej historii za sobą. Gdzieś nad tym wszystkim wisiała nuta bałkańskiej egzotyki i kuszące cygańskie brzmienia unoszące się w powietrzu całego kraju.

Z moich wyobrażeń o Bukareszcie zostało niewiele. Prosto z lotniska zostałam zabrana do hipsterskiego ogrodu o adekwatnej nazwie Eden, gdzie nieliczni nieszczęśnicy, którym nie udało się wybyć z 40-stopniowego miasta, topili swoje smutki w modnych drinkach. Późniejszy spacer pokazał mi Bukareszt przestrzenny, nowoczesny, z niezwykle pięknymi i zadbanymi kobietami. Bieda, jeśli tam była, bardzo skutecznie się chowała. Podobnie jak ponura historia kraju. I tylko w chwilach, kiedy do Domu Ludu wchodziłam w czterech osobnych krokach (pierwszy przy okienku na rezerwację biletu - z listy bodaj sześciu opcji do wyboru tylko jedna standardowa możliwa była do wykupienia, drugi przy okienku na opłatę biletu, trzeci w punkcie zbiórki, czwarty przy kontroli bezpieczeństwa), a do prezydenckiego pałacu Cotroceni w szpitalnych butach ochronnych, czułam posmak komunistycznej tradycji.

Mój gospodarz dbał, bym dobrze spędziła czas w mieście, oglądając jego dobrą, nowoczesną stronę. I nawet spacer po skansenie okazał się swojsko znajomy - na końcu drogi była już tylko pizza z food trucka. Wyobrażenie o nieco upiornym Bukareszcie rozpadło się na kawałki. I tylko przez wyszczerbione fragmenty posklejanej rumuńskiej mozaiki prześwituje groza historii, o której chciałoby się na zawsze zapomnieć. Na szczęście dla młodego pokolenia bukaresztańskiej młodzieży.

grudnia 25, 2017

Bethlehem, Betlejem / בית לחם, Bêṯ Leḥem, بيت لحم


Bethlehem / September 3, 2017


Dzisiaj w Betlejem... narodziło się dzieciątko. Codziennie rodzi się w nędznej szopie. Dlaczego od wieków zawsze brakuje dla niego miejsca w gospodzie? W te Święta, życzę wszystkim świata dzieciątkom, by drzwi domów były przed nimi otwarte nie tylko w pieśniach i wielkich słowach. I zapraszam do zwiedzenia ze mną współczesnego Betlejem.

grudnia 19, 2017

Łódź, Poland | sweet city of mine





„Wyjadę”, powiedziałeś, „gdzieś do innego kraju, nad jakieś inne morze.
Jest wiele innych miast, są inne, lepsze miejsca.
Tu ciąży nade mną fatum, na wszystkich moich dążeniach,
a moje serce jak trup zostało już pochowane.
Mój umysł już odrętwiał w tej jałowej przestrzeni.
Tutaj, gdziekolwiek spojrzę, widzę tylko ruiny
mojego życia, które
przez wiele lat trwoniłem, aż w końcu roztrwoniłem”.

Nie znajdziesz nowej krainy, ani innego morza.
Zabierzesz to miasto z sobą. Już zawsze będziesz się włóczył
po tych samych dzielnicach, zaułkach tych samych.
Włosy ci będą siwieć pośród tych samych domów.
Nie umkniesz z tego miasta. Nie wierz złudnej nadziei:
nie ma dla ciebie okrętu, nie ma drogi gdzieś indziej.
Jak roztrwoniłeś życie – tutaj, w tym cichym kącie,
roztrwoniłeś je wszędzie, wszędzie, na całym świecie.

Miasto
Konstandinos Kawafis
tł. Antoni Libera


Copyright © 2014 taken from travel , Blogger