grudnia 31, 2018

2018 is passing / keep memories alive


Merzouga, Erg Chebbi dunes, Morocco / January 2018

Akcja #best9of2018 podsunęła mi szatańską myśl, by podsumować miniony rok. Stwierdziłam, że to odpowiedni moment na takie archiwalne sentymenty. I w tej kwestii akurat się nie pomyliłam. Dotarłam do setek zdjęć, które wylądowały w którejś z dziur mojej ażurowej pamięci. O dziwno, niektóre zdjęcia podobają mi się bardziej niż te, które przeszły pierwszą selekcję. Wiele moim zdaniem fajnych ujęć nadal czeka na publikację, ale to praca na kolejne długie tygodnie.

Tymczasem prezentuję po mozaice dziewięciu fotografii z każdego miejsca (ok, nie ma Zgierza, bo stamtąd mam tylko 6 zdjęć), które odwiedziłam w 2018 roku. Są to zazwyczaj miasta, ale też mniejsze miejsca oraz fotografie z drogi, gdy krajobraz za szybą skupiał moją uwagę. Wybór dziewięciu kadrów z niektórych wielkich metropolii, w których łaziłam po kilka dni i zrobiłam kilkaset ujęć, był dla mnie wielkim wyzwaniem.

Wszystkie zdjęcia zrobiłam sama, poza kilkoma wyjątkami, kiedy to ja jestem obiektem na tle. Wszystkie podróże zorganizowałam sobie samodzielnie i wszędzie podróżowałam sama, chyba że po drodze spotkałam towarzystwo.

Dziękuję zatem tym wszystkim, których spotkałam w podróży, a bez których do naprawdę wielu miejsc bym nie dotarła. Wszystkim tym, którzy mnie wspierali i dodawali odwagi (zazwyczaj jednak było odwrotnie;) Wszystkim moim Patronom, dzięki którym wiem, że nie jestem sama w tym swoim małym szaleństwie.

grudnia 29, 2018

Dead Sea, Jordan Side | Jordan (لأردن Al-Urdunn, Jordania)



Dead Sea, Jordan Side | November 2018

Będąc w Jerozolimie rok temu, nie dotarłam nad Morze Martwe. Samo miasto zachwyciło mnie tak bardzo, że wolałam powałęsać się dzień dłużej po jego zakamarkach kosztem na przykład wypadu do najniżej położonego miejsca na Ziemi. Doświadczenie, a może jakaś nieracjonalna nadzieja, każe mi powtarzać sobie, że jeśli to miejsce jest mi pisane, to i tak tam dojadę. I to w bardziej odpowiednim momencie. No więc tak też się stało. 

grudnia 26, 2018

Plovdiv (Плoвдив, Płowdiw) | Bulgaria (България, Bułgaria)


Plovdiv, Bulgaria | July 2018

Nadchodzący Nowy Rok oznacza nowe miasta, które zostały mianowane zaszczytnym tytułem Europejskiej Stolicy Kultury. Inicjatywa ma tyle lat, co ja. Ups. Dotychczas Polskę reprezentowały dwa miasta: Kraków (2000) i Wrocław (2016, kiedy pokonał wówczas moją Łódź). 2019 rok należy do włoskiej Matery oraz bułgarskiego Płowdiwu. Na pierwszy ogień pójdą fotografie z tego drugiego miejsca.

grudnia 20, 2018

grudnia 17, 2018

Chisinau (Chișinău, Кишинэу, Kiszyniów) | Moldova (Молдавия, Mołdawia)


Chisinau, Moldova | August 2018



Na chwilę porzucam Jordanię i udaję się w podróż do najmniej turystycznego kraju w Europie. Miejsca, które przypomina mi Polskę z czasów, których już nie pamiętam, albo może nawet nigdy nie poznałam. Do stolicy, o której mówi się, że spokojnie można ją pominąć podczas wojaży po świecie. 

Ja w miejscu, gdzie bilet do muzeum narodowego kosztuje jedną trzecią kawy, w niedzielę na placu w centrum miasta odbywają się dansingi, a na cmentarnych medalionach ludzie są uśmiechnięci, spędziłam pięć dni. Przez dłuższy czas wydawało mi się, że nie mam z tego miasta wiele do pokazania. Myliłam się.

grudnia 13, 2018

taken from travel | spot


Pewne rzeczy przychodzą do nas same. Nawet takie, o które byśmy się nie podejrzewali. Tak też stało się z moim dzisiejszym dziełem, które z jednej pocztówki przerodziło się w niemal trzyminutowy spot. Tym samym obwieszczam początek mojego kanału na YouTube!;)








Wyruszamy w kosmos, przygotowani na wszystko: na samotność, walkę, męczeństwo i śmierć. Ze skromności nie wypowiadamy tego głośno, ale myślimy sobie czasem, że jesteśmy wspaniali. Tymczasem nasza gotowość okazuje się pozą. Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster.

We are setting out for the universe, prepared for anything: loneliness, fight, martyrdom and death. Out of modesty, we do not say it loudly, but sometimes we think that we are amazing. Whereas our readiness is just a sham. We do not want to reach the universe, we just want to expand the earth up to the universe. Some planets should be deserts like the Sahara, others full of ice like the poles, and others tropical like the Brazilian jungle. We are not looking for anybody else but humans. We do not need other worlds. We need mirror reflections.

Wojciech Kościelniak, Cyberiada
based on Solaris by Stanisław Lem

grudnia 06, 2018

Mamdouh | the duke of art | people on my way


Mamdouh Bisharat - The Duke of Mukheibeh | Amman, Jordan | November 2018


Wszyscy ludzie, których dane nam było spotkać w życiu, 
którzy nas zafascynowali, 
to tak naprawdę odszczepione fragmenty nas samych 
- to obrazy wypartych przez nas treści psychicznych 
zwracane nam przez naszych bliźnich.

grudnia 05, 2018

Petra by night | Jordan (لأردن Al-Urdunn, Jordania)



Petra by night, Jordan | November 2018


Do Skarbca prowadzi tylko jedna droga. Przez wąską i wysoką przełęcz. Innego wejścia nie ma. Chyba że jesteś Beduinem i razem z kozami wyssałeś umiejętność lewitowania przy skałach. Albo posiadłeś topograficzną zdolność przemierzania tajemnych ścieżek. Ale do tego też musisz być Beduinem. Zapewniam jednak, że akurat nocą w blasku księżyca, gwiazd i świec będziesz wolał pospacerować sobie kanionem. To ten, który widzisz na tysiącach instagramowych zdjęć. To ten, na końcu którego niezaprzeczalnie wydasz z siebie to ważne słowo zachwytu WOW. Będzie tak za dnia i będzie tak w nocy.

grudnia 04, 2018

Wadi Rum Desert | Jordan (لأردن Al-Urdunn, Jordania)



Wadi Rum Desert, Jordan | November 2018



  W pustce jest bowiem dużo miejsca - na wielkość, małość, Boga, widmowe ciała i eterycznych wędrowców, na śmierć i na życie.
Mateusz Janiszewski, Ortodroma



Po dotychczasowych podróżach po świecie i książkach jestem skłonna pokusić się o twierdzenie, że są tylko dwa miejsca na Ziemi, gdzie dotknąć można nieskończoności. Bezkresny piasek i bezbrzeżny lód. Pustka. Nie jestem w tęsknocie za takimi miejscami odosobniona, ale by dotrzeć na kresy mapy, trzeba wielkiego wysiłku i determinacji. Na razie doświadczam namiastek w swej drodze do prawdziwej samotni. Teraz pustynia, która pustą nie bywa. Piękna w swej dostojności, barwie i wszelkim stworzeniom, które na niej. Jordańska Wadi Rum jeszcze nigdy nie była tak blisko.

grudnia 02, 2018

Jordanian landscapes | Petra surroundings | Jordan (لأردن Al-Urdunn, Jordania)



Jordanian landscapes | Petra surroundings | November 2018



Do starożytnego królestwa Nabateńczyków docierałam powoli, zataczając kręgi, okrążając skalne miasto. Nie pozwolono mi od razu przekroczyć progów Petry. Najpierw musiałam zobaczyć ją z różnych stron. Do miejsc, w których się znalazłam, nie dociera wielu. Podczas kilkugodzinnej drogi, nie spotkałam nikogo poza jedną beduińską rodziną, która wybrała surowe życie z kozami pośród skał, w dolinie z widokiem, jakiego pozazdrościłby niejeden luksusowy turysta. 

Wiem, że każdy widok potrafi znudzić, nawet ten najpiękniejszy. Ale zanim to się stanie, miną lata. Wjeżdżając na te góry, żeby zajść Petrę od tyłu, nie mogłam powstrzymać się od okazania zachwytu, co wbrew pozorom nie zdarza mi się często. Mój przewodnik po tych odludnych terenach powiedział:

- Wreszcie! Po kilku dniach po raz pierwszy powiedziałaś WOW. Zabrałem cię tutaj, bo wiedziałem, że tego szukasz.

listopada 10, 2018

Tirana (Tiranë) | Albania (Shqipëria)





O piątej nad ranem rozlega się pierwsza pieśń muezzina. Jest najpotężniejsza, bo całe miasto śpi i można odnieść wrażenie, że siłą śpiewu muezzin budzi Tiranę do życia. Jego wibrujący głos przypomina kaskadowy krzyk; jakby po okolicy rozlewała się fala dźwięku i zagłuszała wszystko. O ósmej rano z pobliskiego kościoła dobiega jednostajne bicie dzwonów, a chwilę później pojawia się złomiarz i, jak szczebioczący ptak, obwieszcza śpiewem swoją zbiórkę. Potem miasto miarowo szumi odgłosami klaksonów, wiertarek, psich poszczekiwań i tylko co kilka godzin przez szum przedziera się muezzin. Zapada zmrok. Naraz grzmią strzały sztucznych ogni, czarne niebo wybucha kolorami, a nad Tiraną objawia się albańskość, ten żywioł, który emanował kiedyś strzałami z pistoletów, potem z kałasznikowów, a teraz zamienił się w oswojone, beztroskie fajerwerki, huczące jak serie z automatu.

Małgorzata Rejmer, Tirana. Tyran, kolor, rana

listopada 05, 2018

Prizren | Kosovo (Kosova, Kosovë, Косово, Kosowo)


Prizren, Kosovo | July 2018

Uwielbiam hostele. I chociaż nigdy żadnego wcześniej nie rekomendowałam, to w tym wypadku muszę zrobić wyjątek. A chodzi o miejsce w samym sercu Prizrenu. Gościnne, domowe, zadbane w każdym szczególe. W ogóle wszystkie kraje powinny uczyć się od Albanii, Kosowa i Turcji, czym właściwie są hostele.

Zazwyczaj podczas podróży szukam sobie noclegu z jednodniowym wyprzedzeniem. Nie ma sensu robienia tego na zapas, ponieważ moje plany (których nie ma) zbyt szybko ulegają zmianie. Oczywiście niekiedy okazuje się, że z miejscem w hostelu może być problem 9szczególnie w mniejszych miejscowościach), bo akurat jest szczyt sezonu, jakieś ważne święto lub festiwal muzyczny, jak to miało miejsce w dniu mojego przybycia do Prizrenu.

Zaryzykowałam wówczas i napisałam do Hostel-M99, który mimo obłożenia przyjął mnie pod swój dach. Okazało się, że tłok, o którym uprzedzał mnie właściciel, to trzej uroczy muzycy ze szwedzkiego zespołu Bottlecap, z którymi zabrałam się do Prisztiny, ale to już inna opowieść.

Przybywając do Hostelu M99, nie zdążyłam nawet odłożyć walizki, gdy zostałam uraczona pyszną kawą i historią Kosowa opowiedzianą za pomocą paszportów i książeczek wojskowych. Nie obeszło się bez moich dopytywań o tożsamość mieszkanców tego wielonarodowego miasta o skomplikowanej historii oraz bez sentymentu za minionym, czyli za dobrobytem Jugosławii.

listopada 03, 2018

Lviv (Львів, Lwiw, Lwów) | Ukraine (Україна, Ukrajina, Ukraina)




Jestem absolutnie urzeczona Lwowem od momentu, gdy dotarłam do niego po dwudziestogodzinnej podróży pociągiem z Kiszyniowa. Wydał mi się taki prawdziwy, swojski, jak by tam mieszkała moja przeszłość, o której nie zdaję sobie sprawy. Mój pradziadek był ułanem, więc w sumie kto to wie.

Lwów oczarowywał mnie na każdym kroku. Pachnie dostojną historią, przyjazną nowoczesnością i kawą. Kusi każdym zakamarkiem, każdą szeroką aleją i każdą wąziutką uliczką. Chce się tam stąpać po każdym kamieniu w bruku, jeździć na przednim siedzeniu tramwaju nie tylko wiosną. Czytać razem z mieszkańcami miasta na ławkach, próbować świeżej śmietanki od lokalnego sprzedawcy i buszować po pchlim targu.

A to wszystko naprawdę tylko we Lwowie.

października 17, 2018

Reykjanes Peninsula (Reykjanesskagi) | Iceland (Ísland, Islandia)




Nie ma możliwości, żeby na Islandii zrobić brzydkie zdjęcia. To, co ukazuje się naszym oczom niemal na każdym przejechanym kilometrze, onieśmiela i pozostawia w głębokiej refleksji nad potęgą natury. Krajobraz nie pozostawia wyobru - jesteśmy tu po to, by się wszystkim wokół zachwycać, ani złudzeń - jesteśmy tylko drobiną, która w zderzeniu z tą przestrzenią nic nie znaczy, chociaż sami chcielibyśmy nadawać jej znaczenia.

Na potwierdzenie tych słów mam trochę zdjęć z Półwyspu Reykjanes oraz nieziemską muzykę islandzkiej grupy Árstíðir.

października 10, 2018

Izmir | Türkiye (Turkey, Turcja)


Izmir, Turkey | August 2018


Są miejsca, do których nie pojechałoby się, gdyby nie były po drodze albo nie stanowiły ważnego węzła komunikacyjnego. Tak jest w przypadku Izmiru, bo w sumie nie wiem, co innego skłania ludzi do odwiedzania wielkich nadmorskich kurortów. Mnie skusiła wizja zjedzenia świeżutkich muli.

Izmir już w starożytności był jednym z najważniejszych portów Azji Mniejszej. Zostało mu to do tej pory, dlatego, jeśli chcemy zjeść dobre mule, to musimy pojechać do Izmiru. Dwukrotnie nie posłuchałam się tej rady mojego tureckiego znajomego, który na moją prośbę o zjedzenie kumpira ku swojej wielkiej udręce zabrał mnie w niedzielne popołudnie do Ortaköy. Kiedy kupowaliśmy wielkiego ziemniaka, sprzedawca ze współczuciem popatrzyła na mojego towarzysza, który w tym miejscu po raz ostatni był w podstawówce na wagarach i obiecał sobie, że nigdy tu nie wróci.

Żeby zrozumieć sytuację, należy wyobrazić sobie jednopasmową drogę wzdłuż wybrzeża w około dwudziestomilionowym mieście w letni dzień wolny od pracy. Pięciokilometrową drogę, którą samochodem pokonuje się półtorej godziny. Miejsce docelowe, gdzie kilkanaście minut szuka się wolnego miejsca do zaparkowania. Miejscu docelowe, gdzie na każdym metrze kwadratowym stoi czterech turystów.

- Dlaczego więc tu przyjechaliśmy - zapytałam. 
- Bo chciałaś spróbować kumpira. 
- A nie mogliśmy zjeść go gdzie indziej?
- Jeśli chcesz kumpira, jedziesz do Ortaköy. Jeśli mule, do Izmiru. Trzeba próbować rzeczy tam, gdzie są najlepsze, ze świeżych składników. 

Pojechałam więc do Izmiru. Nie znalazłam tam jednak muli na ulicach, jak to ma miejsce w całym Stambule. Na obejrzenie miasta miałam kilka godzin, potem już tylko jedno lotnisko, drugie, trzecie i łóżko w Odessie. Izmir pozostanie w mojej pamięci w tych kilku kadrach.

października 08, 2018

Vlora (Vlorë, Wlora) | Albania (Shqipëria)



Vlora, Albania  | July 2018


października 01, 2018

Castel Mimi | Moldova (Молдавия, Mołdawia)



Castel Mimi, Moldova | August 2018



Podróż do winnicy na Zamku Mimi otworzyła mnie na szerokie spektrum ludzkich doznań. Nie tylko smakowych, bo wino porusza w nas jeszcze coś więcej: i serce, i duszę. Przez pewien czas mamy też głębokie poczucie, że intelektualnie również jesteśmy nadzwyczaj sprawni. 

Tak więc w tym przypływie sprawności poczyniłam szereg metafizycznych kroków w drodze do zrozumienia, czym jest życie. Czy jest ono degustacją wysublimowanych win w towarzystwie wyrafinowanych przekąsek za murami zamku, do którego nie dociera pył mołdawskiej drogi? Czy życie jest kroczeniem w upojeniu tą drogą w poszukiwaniu rozklekotanego autobusu z wielką niewiadomą, kiedy lub czy w ogóle jakiś przyjedzie. 

Lubię, kiedy moje życie szwenda się gdzieś pomiędzy. Raz wchodzi tu, by za parę chwil wejść tam. Lubię w wieczorowej sukience złapać coś w podrzędnej budce z lokalnymi fastfoodami, by innym razem z umorusaną torebką i nogami po wielu przejściach zasiąść do eleganckiego stołu. Lubię też adekwatność mojego wyglądu do miejsca, w którym zdarza mi się przebywać.

A może życie jest w niedzielnym dansingu na jednym z placów Kiszyniowa? Dawno nic nie sprawiło mi takiej radości, jak oglądanie wiekowych już mieszkańców stolicy Mołdawii w tanecznej akcji. Ale to opowieść na kolejny post. Tymczasem jeszcze podelektuję się wizytą w Castel Mimi.


września 25, 2018

Odessa (Одеса, Odesa) | Ukraine (Україна, Ukrajina, Ukraina)


Odessa, Ukraine | August 2018

Chodząc ocienionymi ulicami Odessy, można mieć wrażenie, że to kraj szczęśliwości. Błogi spokój o każdej porze dnia i być może nocy. Pogodne twarze, matki z wózkami, biegające dzieci, świetne restauracje i kawiarnie pełne klientów, na głównych placach anielscy mimowie, wieczorem uliczne koncerty. Życie w tym ważnym mieście portowym wydaje się płynąć dostatnio. Błogości dodają świeże mule z Morza Czarnego i cudowne wielkie drzewa, dające tak upragnione schronienie przed letnim skwarem.

września 23, 2018

Ephesus (Ἔφεσος, Ephesos, Efez, Efes) | Türkiye (Turkey, Turcja)


Ephesus, Turkey, Library of Celsus | July 2018

W Efezie, ponoć najlepiej zachowanym starożytnym mieście basenu Morza Śródziemnego, najbardziej imponujące są dwie budowle: mogący pomieścić nawet 30 tysięcy widzów teatr oraz biblioteka rzymskiego gubernatora Azji Mniejszej, Celsusa Polemaenusa.

Biblioteki Celsusa strzegą Cztery Cnoty: Sofia (Mądrość), Arete (Dzielność), Episteme (Wiedza) oraz Ennoia (Myśl). Jak widać, dwie z nich straciły już głowy. Jeśli chodzi o antyczne miasta Grecji czy Rzymu zawsze zastanawia mnie, co jest piękniejsze: ruiny czy pierwotny kształt, który można oglądać na rekonstrukcjach. Tutaj zobaczycie, jak najprawdopodobniej wyglądała Biblioteka Celsusa.

września 21, 2018

Albanian lanscapes | Albania (Shqipëria)




Dość ironiczne ze strony losu, że, mając chorobę lokomocyjną, tak maniakalnie chcę podróżować. Oczywiście nie podejrzewam u siebie skłonności masochistycznych, ale nigdy nic nie wiadomo.
Na pewno nie lubię latać samolotami. Jak tylko usiądę na swoim fotelu, staram się natychmiast zasnąć. Przypuszczam, że masę pięknych widoków przespałam w ten sposób. 

Autobusy do najprzyjemniejszych pod tym względem też nie należą, ale nie przeszkadza mi to godzinami gapić się przez szybę. Oczywiście, gdy to, co za oknem, na mój wysiłek zasługuje. A krajobrazy Albanii zasługiwały. Niewielkie odległości w tym kraju pokonuje się długie godziny. Można więc oczy dobrze nasycić.

września 17, 2018

Sofia (София) | Bulgaria (България, Bułgaria)




Ostatnia stolica Bałkanów wzięta przeze mnie fotograficznie. Z zachwytem spoglądam na pomnik mądrej Sofii ze złotym torsem, w seksownej kobiecej sukni. I dopiero w tej chwili uświadamiam sobie, dlaczego to właśnie w tym mieście kupiłam aż trzy sukienki - jedyne rzeczy podczas całej podróży. Wszystkie wcześniejsze monumenty kobiet, które widziałam, rzeźbione były grubym dłutem: Matka Gruzja, Matka Armenia, Matka Ukraina... Tylko ta jedna ma w sobie subtelność i siłę wynikającą z czegoś więcej niż solidna postura.

września 12, 2018

Reykjavík | Ísland (Iceland, Islandia)


Reykjavík, Iceland | May 2018

Opuściliśmy Reykjavík, a ponieważ nie mogliśmy jechać do Meksyku, jak porządni hippisi, objechać ten kraj od południa, uznaliśmy, że zrobimy to na Islandii, zaliczając po drodze wioski. Mogliśmy pójść, dokądkolwiek zapragęliśmy. Chcieliśmy poznawać nowych ludzi, nowe środowiska, uzyskać tożsamość i zdobyć nowe doświadczenia. Nie wiedzieliśmy kompletnie nic o Islandii, dopóki nie opuściliśmy Reykjavíku. Tego kraju nie da się poznać, czytając tylko książki.

Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii
Berenika Lenard i Piotr Mikołajczak, IceStory

września 12, 2018

PATRONS | PATRONITE | taken from travel


PATRONITE | taken from travel | agnieszka cytacka

Podjęłam poważną i odważną kobiecą decyzję – podróżuję (głównie solo), uwieczniam w kadrach Świat, a efektami dzielę się na tym blogu. Takie było moje marzenie, o które postanowiłam zawalczyć. Zobacz, jak mi idzie i jeśli uznasz, że warto mnie w tym wesprzeć – zrób to!
Teraz jest to możliwe dzięki platformie PATRONITE, na której założyłam swój profil. Od wczorajszej publikacji przybyło mi już dwóch Darczyńców. Możesz do nich dołączyć, a zdjęcie, które dla Ciebie wybiorę, ze specjalną dedykacją pojawi się tutaj:

września 09, 2018

Şirince | Türkiye (Turkey, Turcja)


Şirince, Turkey | July 2018

Jak dowiedli starożytni Grecy, jedna litera ratuje życie. A przynajmniej zmienia znaczenia na tyle, by móc uchronić się przed inwazją nieprzyjaciela. Według legendy wyzwolony grecki niewolnik osiedlił się niedaleko Efezu. Na tyle jednak daleko i wysoko, by innym nie chciało się podążać w jego ślady. Co więcej, był on na tyle przezorny, by nazwać swój nowy dom Çirkince, co po turecku znaczy brzydki. Mówi się, że miało to odstraszać wrogów, ale czy nie jest prawdopodobnym, że to tylko kwestia złej wymowy, bo wystarczyło zamienić pierwszą literę, by wioskę nazwać piękną - Şirince? Tak też uczynili Turcy na początku XX wieku, oficjalnie nadając miejscu przyjemną aurę.

Bez względu na słowa do wioski ciągną tłumy turystów, by skosztować lokalnych specjałów - szczególnie owocowego wina. A trzeba wiedzieć, że miłośnicy winnej latorośli nie powinni oczekiwać w Turcji raju. Dlatego cieszy podtrzymanie greckiej tradycji i wytwarzanie tego trunku na osmańskiej ziemi. Największe oblężenie Şirince przeżyło w 2012 roku, kiedy wierzący w Apokalipsę Majów szukali tutaj schronienia przed nadchodzącym końcem świata. Być może przepowiednia sprawdziła się, bo w 2018 roku wioska nadal przyjmuje wędrowców, goszcząc ich tym, co kuchnia na najlepszego. Jak zobaczycie poniżej, ja poprzestałam na tureckiej herbacie i kawie, które podawane są tutaj w tradycyjne, trudny do oparcia się sposób.

września 07, 2018

Butuceni (Butuceny, Botuszany) | Moldova (Молдавия, Mołdawia)


Butuceni, Moldova | August 2018


Przeglądam zdjęcia z wyprawy do mołdawskiej wsi Butuceni i jestem załamana, że mam ich tak stosunkowo niewiele. Szkoda wielka, bo będąca przed drugim rozbiorem w granicach Rzeczpospolitej wioska Botuszany jest wyjątkowo urokliwa. Ale zawsze powtarzam, nie można mieć wszystkiego: albo robisz zdjęcia, albo upajasz się winem. Zdjęć z winem nie publikuję, bo chyba ich nie zrobiłam:)

września 06, 2018

Prishtina (Prishtinë, Приштина, Priština, Prisztina) | Kosovo (Kosova, Kosovë, Косово, Kosowo)


Prishtina, Kosovo | July 2018

Tak, życie bywa piękne. Szczególnie wtedy, gdy odwiedzam(y) nowe miejsca. Takim było dla mnie Kosowo. Wcześniej kojarzyło mi się głównie z wojną oraz terytorium spornym, do którego można wjechać, ale już tą samą drogą nie da się wrócić. Przywitał mnie kraj spokojny i piękny, z nowoczesnym acz cichym sznytem stolicy, z nieziemskim jedzeniem, najlepszymi hostelami i nieproporcjonalnie niewielką ilością rzeczy do zobaczenia.

Do najważniejszego miejsca w Prisztinie podchodziłam dwa razy. Niestety budynek Biblioteki Narodowej twardo bronił do siebie dostępu. Raz trwały przygotowania do wielkiego koncertu na placu przed, następnego dnia kręcono na jej schodach film. Być może następnego razu nie będzie - nie zawsze możemy liczyć na trzy podejścia. Zapraszam jednak do obejrzenia mojej fotorelacji z kosowskiej stolicy.

sierpnia 26, 2018

Pamukkale | Türkiye (Turkey, Turcja)




Z ośmiu krajów, które odwiedziłam podczas letniej podróży, najtęskniej mi za Turcją. Właściwie każde odwiedzone przeze mnie miejsce warte było mojego zachodu, ale to szczególnie. Do Pamukkale nie planowałam jechać, ale tak nie chciałam opuszczać spadkobierców Imperium Osmańskiego, że z Ankary zawróciłam do Denizli. 

Warto było po stokroć. Dla tych widoków, dla deszczu, którego ponoć nikt tam nigdy nie widział. Dla przyjemności moczenia schodzonych stóp w wapiennych basenach. Dla kilku fig zerwanych z drzewa. Dla doświadczenia najbardziej turystycznego miejsca w Turcji niemal pustego po burzy. Dla sukienki przemoczonej do suchej nitki. Dla niedotarcia do antycznego teatru. I dla tych kilku kadrów, z których cieszę się do tej pory.

czerwca 26, 2018

Lublin | Poland (Polska, Polonia)


Lublin, Poland / April 2018

O Lublinie myślałam od dawna. Jak się myśli o miejscu alchemii, magii i wszelkiego rodzaju sztukmistrzostwa, czyli z tęsknotą za tym, co nieokiełznane, mroczne i pełne tajemnic. W Lublinie przeszłość wychyla się przez okna. Teraźniejszość próbuje za nią nadążyć. Co jest po drugiej stronie framug?

czerwca 23, 2018

Piotr | the zone performer | people on my way




Sztukę Piotra Pasiewicza poznałam na własnej skórze. I słowa te należy czytać bardzo dosłownie. Po obejrzeniu The pillow book Petera Greenawaya zapragnęłam zostać zamalowana. Dokonał tego ten właśnie malarz i performer. Połowicznie co prawda, jednak nie miejsce tu na zgłębianie szczegółów. Niech żyje konfabulacja! Niech żyje opowieść! Dzieło ze swej natury ulotne szybko zniknęło, podobnie jak wczorajszy performance Piotra THE ZONE II, który stanowił część szerszych działań artystycznych K I P I S Z. Tym bardziej cenię sobie możliwość rejestracji momentów, pośrednio dzięki której artysta pracujący z tak nietrwałą materią nie wszystek umiera. 

maja 21, 2018

Fez (Fès, Fās, Fas, ⴼⴰⵙ, فاس) | Morocco (Maroko, ⵜⴰⴳⵍⴷⵉⵜ ⵏ ⵍⵎⵖⵔⵉⴱ, المملكة المغربية, Al-Mamlaka al-Maghribijja)




To pierwsze marokańskie miasto, jakie zobaczyłam na własne oczy. Było już bardzo ciemno, gdy samolot wylądował na lotnisku w Fezie. Zamówiony kierowca czekał na mnie cierpliwie. Tylko on jeden nosił jellabę, co w pierwszej chwili wydało mi się nieco podejrzane. Nie ulegam jednak fobiom inności i przyjmuję jako szczególny dar. Światło następnego dnia odsłoniło przede mną cały koloryt marokańskiej mediny wraz z jej tradycyjnymi strojami, które wzbudzały więcej zachwytu i zazdrości niż obawy.

maja 15, 2018

Raggi & fish | people on my way




Tutejsi ludzie byli zrobieni ze skał i lodu. To jedyne wytłumaczenie. Islandzkie poczucie wolności jest czymś, co bardzo łatwo uwodzi, podkręca wyobraźnię, jeszcze szybciej rozbija się o brzeg, gdy w trakcie sztormu człowiek ma wrażenie, że już nigdy stąd nie wyjedzie. Natura nie jest łaskawa. Kiedy głowa nie daje wyboru i dociera się do opustoszałych miejsc, przyroda uderza z całą siłą i weryfikuje wyobrażenia, zachwyt, poczucie stabilnego gruntu pod nogami. Iluzja się kończy czytam w książce Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii" i zaczynam rozumieć te słowa bardziej, dopiero gdy z Ragnarem docieramy na jeden, drugi, trzeci rwisty brzeg czy do opuszczonej suszarni rybnej. A gdzie nam w tej podróży do pustkowi opisywanych przez autorów bloga IceStory.


maja 10, 2018

Chernobyl (Czornobyl, Czarnobyl, Czernobyl, Чорнобиль | Ukraine (Україна, Ukrajina, Ukraina)


Dlaczego zacząłem fotografować? Bo nie znajdowałem słów.
(Swietłana Aleksijewicz / Krzyk Czarnobyla)


Time of Chernobyl. 32 years and 2 days after one of the biggest nuclear catastrophy in the world.


Chernobyl, Ukraine / April 2018

marca 21, 2018

Moscow (Mocква, Moskwa) | Russia (Россия, Rossija, Rosja)




Burza przeminęła już bez śladu i przerzucona łukiem ponad całą Moskwę trwała na niebie wielobarwna tęcza, piła wodę z rzeki Moskwy. Wysoko na wzgórzu, między dwiema kępami krzaków, widać było trzy ciemne sylwetki. Woland, Korowiow i Behemot siedzieli na czarnych osiodłanych koniach, patrzyli na rozpościerające się za rzeką miasto, całe w rozpryskach słońca, pobłyskującego w tysiącach zwróconych ku zachodowi okien, na piernikowe baszty Nowodziewiczego Monasteru.

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata

marca 11, 2018

Bergamo / Italy (Italia, Włochy)


Bergamo, Italy / December 29, 2017

Bergamo miało być tylko przesiadką. Udało mi się jednak wyruszyć na szybki spacer po tym urokliwym miasteczku. Chociaż byłam w nim już kilkakrotnie, tym razem widziałam je zupełnie innym. Z trudem rozpoznawałam znajome miejsca. Ciekawe, jak krajobraz zmienia się naprawdę, a jak w naszej pamięci.

marca 06, 2018

Ragnar & David | people on my way



Łódź, Poland / March 5, 2018

Z Ragnarem widzimy się po raz trzeci. W ciągu niespełna roku. Ten islandzki muzyk był w takich miejscach w Polsce, o których nawet nie słyszałam. Nie dziwi więc, że do Łodzi zawitał aż kilkukrotnie. Nasze spotkania są krótkie. Zawsze między jego występem a moją pracą, gdzieś między kolejnymi przystankami podczas tournee. Tym razem Łódź nie była na jego trasie koncertowej. Udało się jednak wygospodarować chwilę, by ująć kilka kadrów. Dwaj chłopcy i dwa instrumenty oraz miliony kawałeczków luster w Pasażu Róży. Zapraszam do składania popękanego świata.


lutego 12, 2018

Essaouira Province | Morocco (Maroko, ⵜⴰⴳⵍⴷⵉⵜ ⵏ ⵍⵎⵖⵔⵉⴱ, المملكة المغربية, Al-Mamlaka al-Maghribijja)


Essaouira Province, Morocco / January 6, 2018


Etymologicznie w polszczyźnie koniec pożera początek, a początek koniec – oba wyrazy wywodzą się z tego samego rdzenia, chociaż ani na pierwszy, ani nawet na setny rzut oka przeciętny zjadacz chleba tego nie zobaczy. Lubię wracać do tego filologicznego odkrycia zawsze, kiedy rozmyślam o czasie. A odkąd pamiętam, robię to notorycznie. Nawet podczas tak prozaicznej czynności, jak pisanie krótkiej notki z podróży czy o którymś z odwiedzonych miast. 

stycznia 31, 2018

Mogador (Essaouira, As-Suwajra, الصويرة, Aṣ-Ṣuwayra, ṣ-Ṣwiṛa, ⵜⴰⵚⵚⵓⵔⵜ, Taṣṣurt) / Morocco (Maroko, ⵜⴰⴳⵍⴷⵉⵜ ⵏ ⵍⵎⵖⵔⵉⴱ, المملكة المغربية, Al-Mamlaka al-Maghribijja




Travelling – it gives you home in thousand strange places, then leaves you a stranger in your own land.

Ibn Battuta (1304 – 1368)
the greatest traveller of all times
The Travels of Ibn Battutah

stycznia 15, 2018

Erg Chebbi / Morocco, Maroko, ⵜⴰⴳⵍⴷⵉⵜ ⵏ ⵍⵎⵖⵔⵉⴱ, المملكة المغربية, Al-Mamlaka al-Maghribijja


Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018



– Gwiazdy są piękne, ponieważ na jednej z nich istnieje kwiat, którego nie widać.
Odpowiedziałem – Oczywiście – i w milczeniu patrzyłem na wydmy piasku w poświacie księżyca.
– Pustynia jest piękna – dorzucił.
To prawda. Zawsze kochałem pustynię. Można usiąść na wydmie. Nic nie widać. Nic nie słychać. Ale mimo to coś promieniuje w ciszy.
– Pustynię upiększa to – powiedział Mały Książę – że gdzieś w sobie kryje studnię.
Nagle ze zdziwieniem zrozumiałem to tajemnicze promieniowanie piasku. Gdy byłem małym chłopcem, mieszkałem w starym domu, do którego przywiązana była legenda o ukrytym skarbie. Oczywiście nikt skarbu nie znalazł, a może nawet nie szukał go. Lecz on rzucał czar na dom. Mój dom ukrywał w sobie tajemnicę.
– Tak – powiedziałem Małemu Księciu – to, co upiększa dom czy gwiazdy, czy pustynię, jest niewidzialne. 

Mały Książę, Antoine de Saint-Exupéry



Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018



"The stars are beautiful, because of a flower that cannot be seen."
I replied, "Yes, that is so." And, without saying anything more, I looked across the ridges of sand that were stretched out before us in the moonlight.
"The desert is beautiful," the little prince added.
And that was true. I have always loved the desert. One sits down on a desert sand dune, sees nothing, hears nothing. Yet through the silence something throbs, and gleams . . .
"What makes the desert beautiful," said the little prince, "is that somewhere it hides a well".
I was astonished by a sudden understanding of that mysterious radiation of the sands. When I was a little boy I lived in an old house, and legend told us that a treasure was buried there. To be sure, no one had ever known how to find it; perhaps no one had ever even looked for it. But it cast an enchantment over that house. My home was hiding a secret in the depths of its heart.
"Yes," I said to the little prince. "The house, the stars, the desert--what gives them their beauty is something that is invisible!"

The Little Prince, Antoine de Saint-Exupéry




Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi / January 2, 2018



Ostatnie spotkanie z Marią Magdaleną uświadomiło mi, jak pięknych zbiegów okoliczności doświadczyłam podczas podróży na pustynię. Nie zaglądam za często w gwiezdne konstelacje, więc nie zdawałam sobie sprawy, że Księżyc, który widzę, nie jest zwykłym Księżycem, a początek Nowego Roku spędzam na oglądaniu kosmicznego spektaklu na niebie.

Ten, który przetoczył się nad moją głową 2 stycznia, był drugim z serii trzech Superksiężyców z rzędu i tym największym i najjaśniejszym, jaki tylko być może, czyli Księżycem w perygeum - w odległości najbliższej Ziemi. Nieświadomie przyjęłam jego obecność jako immanentną część saharyjskiego krajobrazu, skąd w ciszy i pustce tak blisko już do gwiazd. 

Wedle starych wierzeń zjawisko Księżyca w pełni czyni nas bardziej podekscytowanymi, nienasyconymi i pobudliwymi. Budzą się wtedy w nas potrzeby często przez codzienność tłumione. Może to powód, dla którego z dwójką równie omamionych wilczą pełnią Hiszpanów przemierzyliśmy kilometry, wdrapując się całkowitą nocą na najwyższy wydmowy szczyt w zasięgu wzroku.

W środku nocy potrzeba ciała zmusiła mnie do wyjścia z namiotu dokładnie w momencie, kiedy Superksiężyc zawisł nad pustynią niczym lampa w epicentrum Wszechświata. Wokół nie było nikogo, tylko popiół w wygaszonym ognisku i mój wielki zachwyt centralnie nad głową.

Gdyby Jep Gamberdella szukał Wielkiego Piękna nie tylko w Rzymie, może by mu się udało.





Sahara, Erg Chebbi / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 1, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 2, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 3, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 3, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 3, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 3, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 3, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 3, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 3, 2018





Sahara, Erg Chebbi, Morocco / January 3, 2018




Copyright © 2014 taken from travel , Blogger