października 17, 2018

Reykjanes Peninsula (Reykjanesskagi) | Iceland (Ísland, Islandia)




Nie ma możliwości, żeby na Islandii zrobić brzydkie zdjęcia. To, co ukazuje się naszym oczom niemal na każdym przejechanym kilometrze, onieśmiela i pozostawia w głębokiej refleksji nad potęgą natury. Krajobraz nie pozostawia wyobru - jesteśmy tu po to, by się wszystkim wokół zachwycać, ani złudzeń - jesteśmy tylko drobiną, która w zderzeniu z tą przestrzenią nic nie znaczy, chociaż sami chcielibyśmy nadawać jej znaczenia.

Na potwierdzenie tych słów mam trochę zdjęć z Półwyspu Reykjanes oraz nieziemską muzykę islandzkiej grupy Árstíðir.

października 10, 2018

Izmir | Türkiye (Turkey, Turcja)


Izmir, Turkey | August 2018


Są miejsca, do których nie pojechałoby się, gdyby nie były po drodze albo nie stanowiły ważnego węzła komunikacyjnego. Tak jest w przypadku Izmiru, bo w sumie nie wiem, co innego skłania ludzi do odwiedzania wielkich nadmorskich kurortów. Mnie skusiła wizja zjedzenia świeżutkich muli.

Izmir już w starożytności był jednym z najważniejszych portów Azji Mniejszej. Zostało mu to do tej pory, dlatego, jeśli chcemy zjeść dobre mule, to musimy pojechać do Izmiru. Dwukrotnie nie posłuchałam się tej rady mojego tureckiego znajomego, który na moją prośbę o zjedzenie kumpira ku swojej wielkiej udręce zabrał mnie w niedzielne popołudnie do Ortaköy. Kiedy kupowaliśmy wielkiego ziemniaka, sprzedawca ze współczuciem popatrzyła na mojego towarzysza, który w tym miejscu po raz ostatni był w podstawówce na wagarach i obiecał sobie, że nigdy tu nie wróci.

Żeby zrozumieć sytuację, należy wyobrazić sobie jednopasmową drogę wzdłuż wybrzeża w około dwudziestomilionowym mieście w letni dzień wolny od pracy. Pięciokilometrową drogę, którą samochodem pokonuje się półtorej godziny. Miejsce docelowe, gdzie kilkanaście minut szuka się wolnego miejsca do zaparkowania. Miejscu docelowe, gdzie na każdym metrze kwadratowym stoi czterech turystów.

- Dlaczego więc tu przyjechaliśmy - zapytałam. 
- Bo chciałaś spróbować kumpira. 
- A nie mogliśmy zjeść go gdzie indziej?
- Jeśli chcesz kumpira, jedziesz do Ortaköy. Jeśli mule, do Izmiru. Trzeba próbować rzeczy tam, gdzie są najlepsze, ze świeżych składników. 

Pojechałam więc do Izmiru. Nie znalazłam tam jednak muli na ulicach, jak to ma miejsce w całym Stambule. Na obejrzenie miasta miałam kilka godzin, potem już tylko jedno lotnisko, drugie, trzecie i łóżko w Odessie. Izmir pozostanie w mojej pamięci w tych kilku kadrach.

października 08, 2018

Vlora (Vlorë, Wlora) | Albania (Shqipëria)



Vlora, Albania  | July 2018


października 01, 2018

Castel Mimi | Moldova (Молдавия, Mołdawia)



Castel Mimi, Moldova | August 2018



Podróż do winnicy na Zamku Mimi otworzyła mnie na szerokie spektrum ludzkich doznań. Nie tylko smakowych, bo wino porusza w nas jeszcze coś więcej: i serce, i duszę. Przez pewien czas mamy też głębokie poczucie, że intelektualnie również jesteśmy nadzwyczaj sprawni. 

Tak więc w tym przypływie sprawności poczyniłam szereg metafizycznych kroków w drodze do zrozumienia, czym jest życie. Czy jest ono degustacją wysublimowanych win w towarzystwie wyrafinowanych przekąsek za murami zamku, do którego nie dociera pył mołdawskiej drogi? Czy życie jest kroczeniem w upojeniu tą drogą w poszukiwaniu rozklekotanego autobusu z wielką niewiadomą, kiedy lub czy w ogóle jakiś przyjedzie. 

Lubię, kiedy moje życie szwenda się gdzieś pomiędzy. Raz wchodzi tu, by za parę chwil wejść tam. Lubię w wieczorowej sukience złapać coś w podrzędnej budce z lokalnymi fastfoodami, by innym razem z umorusaną torebką i nogami po wielu przejściach zasiąść do eleganckiego stołu. Lubię też adekwatność mojego wyglądu do miejsca, w którym zdarza mi się przebywać.

A może życie jest w niedzielnym dansingu na jednym z placów Kiszyniowa? Dawno nic nie sprawiło mi takiej radości, jak oglądanie wiekowych już mieszkańców stolicy Mołdawii w tanecznej akcji. Ale to opowieść na kolejny post. Tymczasem jeszcze podelektuję się wizytą w Castel Mimi.


Copyright © 2014 taken from travel , Blogger