listopada 10, 2018

Tirana (Tiranë) | Albania (Shqipëria)





O piątej nad ranem rozlega się pierwsza pieśń muezzina. Jest najpotężniejsza, bo całe miasto śpi i można odnieść wrażenie, że siłą śpiewu muezzin budzi Tiranę do życia. Jego wibrujący głos przypomina kaskadowy krzyk; jakby po okolicy rozlewała się fala dźwięku i zagłuszała wszystko. O ósmej rano z pobliskiego kościoła dobiega jednostajne bicie dzwonów, a chwilę później pojawia się złomiarz i, jak szczebioczący ptak, obwieszcza śpiewem swoją zbiórkę. Potem miasto miarowo szumi odgłosami klaksonów, wiertarek, psich poszczekiwań i tylko co kilka godzin przez szum przedziera się muezzin. Zapada zmrok. Naraz grzmią strzały sztucznych ogni, czarne niebo wybucha kolorami, a nad Tiraną objawia się albańskość, ten żywioł, który emanował kiedyś strzałami z pistoletów, potem z kałasznikowów, a teraz zamienił się w oswojone, beztroskie fajerwerki, huczące jak serie z automatu.

Małgorzata Rejmer, Tirana. Tyran, kolor, rana

listopada 05, 2018

Prizren | Kosovo (Kosova, Kosovë, Косово, Kosowo)


Prizren, Kosovo | July 2018

Uwielbiam hostele. I chociaż nigdy żadnego wcześniej nie rekomendowałam, to w tym wypadku muszę zrobić wyjątek. A chodzi o miejsce w samym sercu Prizrenu. Gościnne, domowe, zadbane w każdym szczególe. W ogóle wszystkie kraje powinny uczyć się od Albanii, Kosowa i Turcji, czym właściwie są hostele.

Zazwyczaj podczas podróży szukam sobie noclegu z jednodniowym wyprzedzeniem. Nie ma sensu robienia tego na zapas, ponieważ moje plany (których nie ma) zbyt szybko ulegają zmianie. Oczywiście niekiedy okazuje się, że z miejscem w hostelu może być problem 9szczególnie w mniejszych miejscowościach), bo akurat jest szczyt sezonu, jakieś ważne święto lub festiwal muzyczny, jak to miało miejsce w dniu mojego przybycia do Prizrenu.

Zaryzykowałam wówczas i napisałam do Hostel-M99, który mimo obłożenia przyjął mnie pod swój dach. Okazało się, że tłok, o którym uprzedzał mnie właściciel, to trzej uroczy muzycy ze szwedzkiego zespołu Bottlecap, z którymi zabrałam się do Prisztiny, ale to już inna opowieść.

Przybywając do Hostelu M99, nie zdążyłam nawet odłożyć walizki, gdy zostałam uraczona pyszną kawą i historią Kosowa opowiedzianą za pomocą paszportów i książeczek wojskowych. Nie obeszło się bez moich dopytywań o tożsamość mieszkanców tego wielonarodowego miasta o skomplikowanej historii oraz bez sentymentu za minionym, czyli za dobrobytem Jugosławii.

listopada 03, 2018

Lviv (Львів, Lwiw, Lwów) | Ukraine (Україна, Ukrajina, Ukraina)




Jestem absolutnie urzeczona Lwowem od momentu, gdy dotarłam do niego po dwudziestogodzinnej podróży pociągiem z Kiszyniowa. Wydał mi się taki prawdziwy, swojski, jak by tam mieszkała moja przeszłość, o której nie zdaję sobie sprawy. Mój pradziadek był ułanem, więc w sumie kto to wie.

Lwów oczarowywał mnie na każdym kroku. Pachnie dostojną historią, przyjazną nowoczesnością i kawą. Kusi każdym zakamarkiem, każdą szeroką aleją i każdą wąziutką uliczką. Chce się tam stąpać po każdym kamieniu w bruku, jeździć na przednim siedzeniu tramwaju nie tylko wiosną. Czytać razem z mieszkańcami miasta na ławkach, próbować świeżej śmietanki od lokalnego sprzedawcy i buszować po pchlim targu.

A to wszystko naprawdę tylko we Lwowie.
Copyright © 2014 taken from travel , Blogger